Od wczoraj internet zalewają wielkie dyskusje w sprawie bullteriera, który chwycił i trzymał małego pieska.


Zdarzenie miało miejsce 20 sierpnia tego roku na jednym z krakowskim wybiegów dla psów. Na filmie widać bullteriera, który trzymał w dość silnym uścisku mniejszego od siebie psa, robił to na tyle mocno, że maluch nie mógł się wydostał, a właściciel bulla próbował zmusić swojego psa do zwolnienia uścisku, co w końcu, po podduszeniu, udało się.

Zdarzenie nagrywała jedna z obecnych na wybiegu osób, która dodatkowo zaogniała atmosferą, a jej działania doprowadziły do dużych nerwów właściciela bullteriera, który rzucił się na osobą nagrywającą zajście - co było czynem nagannym - to nie ulega wątpliwości.

Wróćmy jednak do samej sytuacji - wiele ludzi od razu zaczęło rzucał mięsem jaki bullterier jest nie wychowany, jak źle ułożony, niektórzy zalecali odebranie psa właścicielowi, twierdzili, że niedaleka droga do ataku na dzieci… inni, że na wybiegu psy powinny był na smyczy jeżli nie ma sił nad nimi 100% kontroli (ktoś chce być Bogiem?).

Zostawmy jednak internetowe mądrości i przejdźmy do faktów:

Widoczna część zajęcia, jaką widzimy na filmie, to jest EFEKT tego co było wcześniej, a co nagrane nie zostało. Bardzo częstym zachowaniem wśród właścicieli małych psów jest pozwalanie na bieganie, szczekanie i zaczepianie innych psów, bo ich pies „przecież nic nie zrobi”. Nawet najbardziej stoickiemu psu, w końcu, jednak puszczą nerwy, jeśli coś za nim goni i szczeka koło tyłka. Czy tak było? Nie wiemy! Więc nie wieszajmy psów na właścicielu teriera.

Bzdurą jest przytaczanie sytuacji z dziećmi. Pies, który jest agresywny do innych psów czy kotów/ptaków/jeży (chociaż to tak naprawdę jest instynkt łowiecki, a nie agresja) nie musi być (i w lwiej części przypadków NIE JEST) agresywny względem ludzi. Zazwyczaj podłoże tego typu zachowań jest różne i nie wolno tego mylić. Myli się też ten, kto uważa, że ma 100% kontroli nad swoim psem - to nie jest możliwe. To są żywe stworzenia, nie maszyny, a my nawet nad maszynami nie mamy takiej kontroli. Zawsze może pójść coś nie tak.

Czy w tym krótkim wpisie bronię właściciela bulla? NIE! Zwracam uwagę na fakt, że do pełnej oceny potrzeba o wiele więcej niż zostało pokazane na filmie. Zakończenie może było karygodne, ale w żaden sposób nie możemy na tej podstawie ocenić całej sytuacji, ani tym bardziej orzec o winie. To, że pies jest większy nie oznacza, że z jego przyczyny powstał konflikt, a to, że mniejszy zwykle wtedy gorzej kończy… to już jest zupełnie inna sprawa. Każdy powinien dbać o odpowiednie wychowanie swojego psa, niezależnie od wielkości i nie liczyć na to, że „mój jest mały i nic nie zrobi” - bo komuś może nie zrobić, ale może sprowokować.

[AKTUALIZACJA - 22.08.2020]

Na podstawie znalezionych screenów wynika, że sytuacja mogła być przedstawiona w bardzo niekorzystnym świetle dla właściciela bullteriera - zobaczcie sami na poniższym screenie.



[AKTULIZACJA - 23.08.2020]

Zgodnie z otrzymanymi informacjami z innych grup dowiedzieliśmy się, że to bullterier zaatakował jako pierwszy i nie było to spowodowane zachowaniem małego psa.

Niestety nie otrzymaliśmy dostępu do pełnego filmu, który pozwoliłby nam w pełni odnieść się do sprawy dlatego nie możemy stanąć po żadnej ze stron i ostatecznie stwierdzić, gdzie leży wina.

Chcemy również ponownie podkreślić, że tym tekstem nie stajemy po stronie właściciela bullteriera - jedynie chcieliśmy zwrócić uwagę aby nie atakować od razu właściciela psa rasy, powszechnie uważaną za agresywną, kiedy nie znamy szerszego obrazu sytuacji.

Pamiętajmy, że sytuacje, kiedy to duży pies zostaje sprowokowany również mogą mieć miejsce i dlatego nie powinniśmy wyciągać pochopnych wniosków - nim wydamy jakiekolwiek osądy powinniśmy uważać z hejtem w sieci

Aby wyświetlić komentarze potrzebujemy użyć ciasteczek
Aby strona działała poprawnie, wykorzystujemy pliki cookies. Umożliwia nam to korzystanie z narzędzi marketingowych i analitycznych. Kliknij “akceptuję”, jeżeli zgadzasz się z naszą polityką cookies .