Więcej ludzi, większy rynek, więcej zwierząt

Nasza opowieść nie zaczyna się w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, na ranczu w Arizonie, gdzie bohaterka artykułu stawiała pierwsze tezy na temat zachowania zwierząt gospodarskich. Nie zaczyna się też w latach siedemdziesiątych, gdy publikowane były jej pierwsze pełne prace nt. prawidłowego utrzymywania dobrostanu bydła i trzody. Nie zaczyna się też na początku lat pięćdziesiątych w stanie Massachusetts, gdy u naszej bohaterki zdiagnozowano autyzm.

Nasza opowieść zaczyna się wraz z industrializacją rynku spożywczego, która zaczęła wymuszać przekształcanie się farm w wielkie przedsiębiorstwa, a stad zwierząt hodowlanych w niezliczone kohorty różnych ras, maści i temperamentów. Wraz z rozwojem transportu i nowymi technologiami budowlanymi rosnąć zaczęły miasta. Z roku na rok wokół globu coraz więcej było gęb do wykarmienia. Coraz mniej zaczęło być małych, rodzinnych gospodarstw, a obok nich wyrosły niespotykane dotąd olbrzymie molochy, które zaczęły funkcjonować jak każda wielka korporacja. Coraz ważniejsze było tempo, coraz ważniejsza ilość. A biologii wciąż nikt nie oszukał i na tych przemianach ucierpiały zwierzęta.

W latach 60. ludzie pracujący na farmach i ranczach w każdym zakątku świata wciąż powszechnie traktowali bydło, owce, czy trzodę chlewną jako zwykłe dobro materialne do kupowania, sprzedawania, upasienia i uboju. Używanie pastucha elektrycznego, poganiania krzykami, czy zwyczajnie zaganiania zwierząt hurtowo siłą były niekwestionowanymi metodami obchodzenia się ze stanem. Oczywiście nie chodzi o demonizowanie całego przemysłu, ani przedstawiania hodowców jako bezduszne bestie, które traktują swoje zwierzęta jak przedmioty, nie o to chodzi. Chodzi o brak zrozumienia dla realnych potrzeb zwierząt, brak dostosowania swoich działań do nich; rynek w miarę rozrostu patrzył tylko na wygodę człowieka, a nie brał pod uwagę zwierząt.

Było to zresztą podyktowane ogólnym podejściem do zwierząt - zoopsychologia czy behawiorystyka dopiero się formowały i do dziś walczą o przeciśnięcie się do powszechnej świadomości. Pojęcie dobrostanu zwierzęcia było inne, niż to, które funkcjonuje dzisiaj.

Co więc musiało się stać, aby pomóc w gruntownej reorganizacji przemysłu na skalę globalną?

„Ona mnie uspokaja"

Mary Temple Grandin urodziła się 29 sierpnia 1947 roku w Bostonie. Jej matka bardzo wcześnie zauważyła „odstępstwa od normy" w jej rozwoju. Jak się okazało, Temple wpasowuje się w spektrum autyzmu i jak zaznacza w każdym wywiadzie i na każdym wykładzie - to właśnie odmienny sposób myślenia pozwolił jej zauważyć pewne prawidłowości w zachowaniu zwierząt, na które nikt inny w ogóle nie zwracał uwagi.

W wieku lat nastu Temple pojechała na ranczo swojej ciotki, by tam spędzić całe wakacje. I to tam właśnie zaczęła opracowywać projekty mechanizmów, które miały usprawnić zaganianie bydła na pastwiska i do boksów. Tam też okazało się, że przebywanie w towarzystwie zwierząt wpływa na jej nastrój pozytywnie. A co najważniejsze: Odkryła, że przy obchodzeniu się ze zwierzętami i projektowaniu zabudowy dla nich, nikt nie bierze pod uwagę ich punktu widzenia.

Temple zaczęła opisywać wzory zachowania krów w różnych sytuacjach i starała się zrozumieć, co może je wywoływać. Szczególną uwagą obdarzyła poskrom - maszynę zaciskową do uspokajania bydła i sposób, w jaki pomaga ona zwierzętom poczuć się stabilnie i bezpiecznie. Jak szybko odkryła - pomaga ona również zniwelować jej własne stany lękowe i paniki. Wyrozumiałe wujostwo pozwalało jej na takie ekscesy, jak też na długie przebywanie wśród krów.

Po rozpoczęciu studiów Temple, aby pomóc sobie zagłuszać panikę spowodowaną zmianą otoczenia, zbudowała w akademiku „maszynę do przytulania", by sama mogła spędzać w niej czas. Spotkało się to z dość skrajnymi reakcjami tak innych studentów, jak kadry akademickiej. „Ona mnie uspokaja" - wyjaśniała. Pozwolono jej na stosowanie nietypowych metod ze względu wyjątkową aktywność i wysoką jakość przeprowadzanych przez nią eksperymentów, oraz nowatorskie teorie odnośnie poprawnego traktowania zwierząt gospodarskich. Te jednak często spotykały się z salwami śmiechu - bo przecież jak to krowa ma uczucia i jak to trzeba zrozumieć jej potrzeby?

„Będę mierzyć muczenie"

Na czym polegała nowatorskość jej teorii? Przede wszystkim na zmianie punktu widzenia. I to dosłownie.

Dotychczas w projektowaniu wielkich obiektów dla zwierząt gospodarskich zwracano uwagę wyłącznie na czynniki ekonomiczne oraz przepustowość - miało być dużo, szybko, tanio. Stąd często przy przepędzaniu bydła czy trzody chlewnej dochodziło do dużych ognisk paniki, wzajemnego tratowania, utonięć podczas kąpieli antyseptycznych i ogólnego niepokoju wśród stada. A rozwiązaniem zwykle były elektryczne pastuchy i dużo krzyku.

Temple uznała, że nie tędy droga i aby zwierzęta przemieszczały się z miejsca na miejsce bezproblemowo, muszą chcieć tego same. Zauważyła, że aby dobrze zaprojektować korytarze, boksy czy paśniki musimy patrzeć z perspektywy zwierzęcia. Musimy zobaczyć dokładnie to, co widzi zwierzę. Musimy wziąć pod uwagę nie skierowany w przód wzrok wszystkożernego człowieka, a peryferyjną wizję roślinożernych kopytnych. Na wszystkie elementy, które otaczają stado musimy popatrzeć na wysokości ich oczu. „W głowie przeszłam tę trasę setki razy" - zwykła mawiać Temple Grandin o swoich projektach korytarzy i zagród. Zwróciła uwagę, że tylko tak możemy zrozumieć, co dokładnie może wywołać u zwierząt panikę, a co je uspokaja i zachęca do podążania całym stadem z punktu A do punktu B. Musimy sami zobaczyć z perspektywy zwierzęcia, jakie zagęszczenie w zagrodzie jest komfortowe, a jakie zaczyna powodować uczucie stłoczenia i dyskomfort. Musimy zobaczyć, jakie światło je oślepia, jakie rozprasza, a jakie im nie przeszkadza. Jakie jest ich postrzeganie głębi. Czy boją się ciemnych przestrzeni.

Temple zwróciła też uwagę, że musimy zrozumieć, w jaki sposób poruszają się zwierzęta. Jak wygląda u nich zachowanie balansu. Ile potrzebują przestrzeni, aby czuć się bezpiecznie - w tym to, czy mają możliwość zawrócić (Wszak ucieczka to najpowszechniejsza metoda unikania zagrożeń). Musimy zrozumieć mechanikę stada - jaki jest jego szyk, co sprawia, że zwierzęta chcą podążać za liderem. Co może im przeszkadzać w trakcie przemieszczania się, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie - o tym nieco później.

Przede wszystkim natomiast - Temple Grandin zaczęła badać sygnały, które wysyłają zwierzęta. Dzisiaj może nam się to wydawać oczywiste, kiedy zajmujemy się pupilami. Mamy mnóstwo materiałów o behawiorystyce i zoopsychologii, możemy się w każdej chwili zwrócić do specjalisty, coraz powszechniejsza jest wiedza na temat prawidłowego odczytywania zachowań naszych podopiecznych. Jednak pół wieku temu podejście „Krowa muczy, bo tak ma" było domyślne, szczególnie w wielkich molochach, jakimi stały się rancza w USA, Australii, czy Zachodniej Europie. Zupełnie nie do pomyślenia było, że można zrozumieć owce czy świnie. Gdy Temple oświadczyła „Będę mierzyć muczenie", wedle anegdoty spotkała się z pobłażliwym śmiechem. A jednak udało jej się opracować skalę, wedle której oceniać można dobrostan kopytnych na podstawie właśnie sygnałów głosowych i to również ona pomogła jej zrozumieć dokładnie, co wzbudza lęk czy agresję u zwierząt.

Kolejnym istotnym czynnikiem, którego wagi nie doceniano do tego czasu, były uwarunkowania temperamentalne nie tylko gatunków, ale i poszczególnych ras, czy też pojedynczych osobników. W następnych latach przyczyniło się to - wespół z ogólną zmianą w podejściu do zwierząt, a także rozwojem weterynarii i genetyki, do lepszej selekcji zwierząt hodowlanych, w ślad za tym niwelowanie niektórych problemów wynikających z uwarunkowań genetycznych.

To w końcu spojrzenie na świat z perspektywy czworonożnego stwora pozwoliło na stworzenie listy błędów popełnianych przez osoby zajmujące się stadami, a w rezultacie opracowanie modelu prawidłowego obchodzenia się z poszczególnymi gatunkami i rasami.

Obiekt dobry, czyli jaki?

W modelach opracowanych przez Temple Grandin możemy wyróżnić kilka podstawowych cech ogólnych:

  • Profilowanie obiektu pod rasę/rasy, które będą tam chowane
  • Używanie materiałów, które nie będą niebezpieczne lub stwarzające dyskomfort zwierzętom
  • Eliminowanie wszelkich zbędnych elementów, które mogłyby niepotrzebnie pobudzać zwierzęta, w tym budzić w nich stany niepokoju czy nawet lęku
  • Wyważenie komfortu zwierząt i pracowników obiektu w trakcie wykonywania codziennych czynności
  • Stabilne podłoże na terenie całego obiektu
  • Sprawny drenaż i instalacje sanitarne, pozwalające na zachowanie czystości i unikanie nadmiernej wilgoci
  • Wybiegi i korytarze do przepędzania zwierząt zakrzywione tak, by odpowiadały naturalnemu rytmowi przemieszczania się stada i eliminowały poczucie zagrożenia
  • Jednolite oświetlenie w obiekcie
  • Podłoże

    Podłoże nigdy nie może być śliskie, nie może być niepotrzebnie pochyłe, musi być jednolite. Grandin wiele uwagi poświęca temu, że brak spełnienia tych wymogów sprawia, iż zwierzęta odczuwają lęk przed upadkiem, a ten - jak powtarza od lat - jest jednym z najgorszych lęków, jakie można odczuwać (Grandin, 1994, 1980). Obiekt można wyłożyć miękkimi matami, może też mieć poza pastwiskiem powierzchnię utwardzoną, ale zawsze musi dawać poczucie stabilności. Musi też być suche, żaden odcinek nie może być śliski.

    Należy unikać niepotrzebnych pochyłości - bydło domowe czy świnie to nie gatunki górskie i najlepiej czują się stąpając po płaskim terenie. Przy zejściu do dołu na kąpiele antyseptyczne pochyłość musi być łagodna (Ja też nigdy nie lubiłem wrażenia, że zaraz skończy mi się grunt pod nogami) i - co trzeba powtórzyć - nie może być śliska. Zwierzę nie może bać się kąpieli, zwłaszcza zaraz po przybyciu do gospodarstwa po raz pierwszy, kiedy nie zdążyło się jeszcze zaaklimatyzować i jest otoczone mnogością nowych bodźców. Nieprawidłowo skonstruowana pochyłość może się też przyczynić zwyczajnie do podtopienia czy utonięcia osobnika, czego należy unikać za wszelką cenę.

    Oświetlenie

    Oświetlenie przede wszystkim nie może być rażące. Musi też być jednolite, w co wlicza się oświetlenie naturalne. Grandin odkryła, że plamy świetlne, np. w cieniu niepełnego płotu z powodu słabej percepcji przestrzeni wywołują u świń i bydła dyskomfort, na co reakcją jest uciekanie w cień - czyli szukanie schronienia przed potencjalnym zagrożeniem.

    Również podążając korytarzami zwierzęta podążają w miejsca dobrze i jednolicie oświetlone, nigdy z własnej woli nie kierują się do ciemności.

    Przejścia, bramy, furtki

    Powinny być w miarę wysokie. Zwierzęta muszą mieć pewność, że zmieszczą się w przejściu bez problemu. Bramy przesuwane do góry powinny też być w dolnej części zrobione z miękkiego materiału, by nie uszkadzały kręgosłupa zwierzęcia, które przechodzi w ostatniej chwili, ale też dawały delikatny sygnał, że trzeba się przemieścić w którąś stronę. Po drugiej stronie przejścia zawsze musi być widno - zwierzęta boją się wkraczania w przestrzeń, której nie mogą zobaczyć.

    Ściany

    Ściany, szczególnie korytarzy i wybiegów, muszą być jednolite. Powinny być w miarę możliwości w jednym kolorze, bez niepotrzebnie wystających elementów. Powinny też być bez prześwitów - ze względu na zaburzoną percepcję przestrzeni, bydło czy świnie mogą uznać wszelkie kolory poruszające się w szparach za potencjalne zagrożenie. Za takie mogą uznać wszelkie niepotrzebne elementy zwisające ze ścian przegród - butelki, rękawiczki, łańcuchy. Może to spowodować lęk i niepotrzebną panikę, szczególnie w trakcie przeganiania.

    Poskromy

    Jak wspomniałem wyżej - Temple Grandin jest zwolenniczką uspokajania bydła za pomocą specjalnego urządzenia, w którym zwierzę zastyga nieruchomo między zaciśniętymi ściankami. Pomaga to w uzyskaniu poczucia stabilności. Szalenie istotne jest jednak, aby używać jej z wyczuciem, zwierzęta nie mogą czuć ucisku, a jedynie stabilizację. Dlatego zaleca się raczej wyściełanie ścianek miękkim materiałem.

    Zagrody

    Badania własne Temple Grandin pokazują, że najefektywniejsze są zagrody czworokątne, podłużne, ustawione pod kątem 60° do głównego korytarza. W ten sposób zwierzęta wchodzą do boksów nawet większymi grupami swobodnie. Zagrody muszą być też odpowiednio szerokie, aby osobniki mogły się swobodnie wymijać i nawracać.

    Dźwięki

    Należy stanowczo unikać hałasów - zwierzęta gospodarskie preferują spokój i unikają źródeł rozdrażnienia. Wszelkie głośne maszyny powinny być odpowiednio oddalone od miejsc, w których przebywają zwierzęta, albo być oddzielone ścianami wyciszającymi. Jest to szczególnie ważne w rzeźniach, ostatnią rzeczą, która należy się zwierzętom to uczucie niepokoju. Zaleca się puszczanie cichej, spokojnej muzyki. Jest to korzystne tak dla zwierząt, jak dla personelu.

    Korytarze w rzeźniach

    Chyba najbardziej znaną częścią dorobku dr Grandin jest jej wkład w humanitarny ubój zwierząt. Te powinny do samego końca być spokojne, nieświadome tego, co je czeka. Bo skoro zapewniliśmy im godziwe warunki bytowania, to należy się im też godna śmierć.

    Korytarze, którymi podążają zwierzęta powinny być na tyle szerokie, aby te mogły nimi iść parami - tak jak na pastwisko nie wychodzą pojedynczo. Dopiero na ostatnim odcinku mają się rozdzielać i iść gęsiego. Ściany powinny być solidne, jednolite, bez żadnych zwisających elementów, które mogłyby zakłócić spokojny marsz; powinny też być tak wysokie, aby nie było zza nich widać nic dookoła, ale też na tyle niskie, aby poganiacze mogli spokojnie dawać czworonogom sygnały. Trasa powinna być zakrzywiona tak, aby zwierzęta myślały, że wracają tam, skąd przyszły. Czym bliżej końca, tym powinno być jaśniej - nie może być tak, że zwierzę nie widzi przed sobą nic.

    Aparatura na końcu takiego korytarza powinna być zawsze w pełni sprawna, żeby zapewnić szybką, bezbolesną śmierć bez konieczności wstrzymywania reszty grupy. Nie ma też mowy, żeby gdzieś pojawiła się krew czy nawet sam jej zapach.

    Obsługa

    Odpowiednie zabudowania to oczywiście nie wszystko. Nawet najprzytulniejsza farma nie zapewni dobrostanu, jeśli osoby zajmujące się żywym inwentarzem będą to robić nieprawidłowo. Dlatego szalenie istotne jest, aby każdy pracownik był odpowiednio przeszkolony tak w zakresie samych czynności gospodarskich, jak podstaw behawiorystyki zwierzęcej, bez której ciężko będzie im zrozumieć potrzeby zwierząt.

    Bardzo istotne jest zachowanie spokoju - agresja wobec bydła czy trzody nie może mieć miejsca. W przypadku wybuchów paniki należy cierpliwie i sprawnie uspokoić stado. Zwierzęta nie mogą być poganiane na siłę, skoro są metody zachęcające je do spokojnego przemieszczania się za pomocą odpowiednich sygnałów i narzędzi. Temple Grandin jest przeciwniczką pastuchów elektrycznych i krzyczenia na zwierzęta. Na podstawie anatomii i znajomości pola widzenia opracowała metodę właściwego podchodzenia do zwierząt w czasie przegonu.

    Również zarządzanie wypasem musi odbywać się umiejętnie. Nie wolno pozwolić, aby zwierzęta poruszały się zbyt dużym stadem, które ciężko upilnować i w którym łatwiej o konflikty temperamentu poszczególnych osobników. Warto przemieszczać stado mniejszymi grupami, które będą podążać stosunkowo łagodnie i bez przeszkód. Wymaga to od ludzi więcej przemieszczania się, ale w rezultacie mniej pracy w kwestii upilnowania inwentarza.

    Należy pamiętać, że percepcja zwierząt kopytnych jest inna niż nasza i zupełnie inaczej będą oceniać opiekuna, który jest na koniu czy wózku, a zupełnie inaczej tego, który podchodzi pieszo. Jest to niezwykle istotne w stosunku do osobników, które dopiero przyjechały do gospodarstwa.

    Przyjmowanie nowych zwierząt to temat ważny i delikatny - pierwsze godziny w nowym miejscu są kluczowe dla poprawnej aklimatyzacji, a bez tej przyjęcie do stada będzie utrudnione. Bardzo ważne jest, aby wyładunek zwierząt był spokojny i bezstresowy, a zapoznawanie się z nowymi opiekunami odbywało się bez niepotrzebnych ekscesów. Bardzo ważne - i zupełnie oczywiste - jest poddanie nowoprzybyłych kąpieli, a aby ta odbyła się bezstresowo - rampa i zbiornik muszą być wykonane zgodnie z wytycznymi opisanymi powyżej.

    Nie wolno przedkładać ilości ponad jakość - zalecane przez dr Grandin zagęszczenie w zagrodach powinno wynosić najwyżej połowę maksymalnej ilości osobników, którą ona pomieści.

    Niezwykle istotny i dzisiaj już raczej powszechny jest też stały dostęp do lekarzy i techników weterynarii oraz dietetyków - nic nie może odbywać się kosztem zdrowia zwierząt, zarówno psychicznego, jak fizycznego. Na wszelkie nieprawidłowości w funkcjonowaniu należy reagować szybko i adekwatnie, a do tego - jak wspomniałem wyżej - niezbędne jest odpowiednie wyszkolenie pracowników gospodarstwa.

    Coraz więcej wielkich gospodarstw na całym świecie stosuje metody Temple Grandin, nie tylko z powodu zmiany mentalności - wszak po tylu tysiącach lat wciąż uczymy się szacunku dla zwierząt - ale też zwyczajnie ze względu na jej opłacalność. Prawidłowo zarządzane gospodarstwo, w którym zwierzęta nie stwarzają problemów jest gospodarstwem wydajnym.

    Czego uczy nas metoda dr Temple Grandin?

    Przede wszystkim tego, że zwierzę też czuje. Że zwykłe zrozumienie drugiej istoty żywej jest kluczowe dla współpracy człowieka ze zwierzęciem. I tego, że warto o tym uświadamiać innych, a ciężka praca i upór w nauczaniu innych potrafi zmieniać nawet najmocniej zakorzenione nawyki.

    Bibliografia:

    Grandin, Temple, “Beef Cattle Behavior, Handling and Facilities Design", wydanie własne, Fort Collins 1994

    Grandin, Temple, “Behavioral Principles of Livestock Handling", Wyd. Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii, Filadelfia 1989 (akt. 1999)

    Grandin, Temple, “Cattle vocalizations are associated with handling and equipment problems at beef slaughter plants", Applied Animal Behaviour Science, Fort Collins 2001

    Grandin, Temple, “Improving animal welfare: A practical approach", CABI Publishing, Wallingford 2019

    Grandin, Temple, “Livestock Behavior as Related to Handling Facilities Design", The Humane Society, Nowy Jork 1980

    Jackson, Mick, “Temple Grandin" (film), HBO Films 2010

    https://www.grandin.com/

    https://www.youtube.com/channel/UClGkC8Z5GKbh-_r2zQTcwuA

    https://www.youtube.com/watch?v=FwruCxJPqiE&ab_channel=RanchTVatTexasA%26MAgriLifeExtension

    https://www.youtube.com/watch?v=6wxewRynV3g&t=2s&ab_channel=Newfields

    Aby wyświetlić komentarze potrzebujemy użyć ciasteczek
    Aby strona działała poprawnie, wykorzystujemy pliki cookies. Umożliwia nam to korzystanie z narzędzi marketingowych i analitycznych. Kliknij “akceptuję”, jeżeli zgadzasz się z naszą polityką cookies .