Paddock paradise – królestwo dla konia?

Od udomowienia konia przez człowieka minęło – wedle najpopularniejszych teorii – 5,5 tysiąca lat; nie przeszkadza to jednak, by po dziś dzień powstawały nowe koncepcje odnośnie ich chowu, hodowli czy zapewniania godnych warunków.

Jednym z najświeższych, a przez to i mało opisanym oraz bardzo kontrowersyjnym pomysłem jest rajski padok (z ang. ‘paddock paradise’, ‘paradise paddock’). Jego idea wyklarowała się zaledwie kilkanaście lat temu, a autorem pierwszej książki opisującej ten tryb chowu jest Jaime Jackson – postać tyleż zasłużona, co kontrowersyjna w środowisku hodowców koni. Propagator ruchu naturalnego ścierania kopyt, zaciekły wróg podków, ale przede wszystkim człowiek, który całe życie poświęcił swoim nieparzystokopytnym podopiecznym i wykształcił rzesze hodowców i pasjonatów.

Co zatem kryje się pod tym pojęciem? Czym jest ów ‘rajski padok’? Jakie korzyści przynosi koniom, jakie problemy może stwarzać, z czym wiąże się dla opiekuna czy hodowcy urządzenie i utrzymanie takiego modelu? Roztrząśnijmy kwestie jedna za drugą.


Padok rajski, czyli jaki?

Czyli padok taki, w którym koń ma się nie nudzić, ma się natrudzić i mieć satysfakcję z ciągłego, wymuszonego układem korytarza przemieszczania się. Korytarza? Ano tak, w układzie padoku, a zwłaszcza padokowego raju, zamiast pastwiska kwaterowego, mamy do czynienia z odgrodzonym, zapętlonym pasem ziemi o szerokości min. 5 m (Oczywiście im więcej koni, tym korytarz musi być szerszy). Już samo to, w założeniu, powinno na koniu wymusić więcej ruchu – nie będzie stał w boksie wypuszczony jedynie na popas, tylko cały czas będzie się przemieszczał.

Korytarz taki musi mieć łączną długość nie mniejszą niż kilometr, a im dłuższy, tym lepiej. Może mieć odnogi, skróty, wszystko zależy od możliwości areałowych i finansowych oraz nakładu pracy. Powinien okalać wewnętrzny plac, na którym spokojnie rósłby sobie trawnik – posłuży jako pastwisko wewnętrzne.

Konie powinny pozostawać jak najmniej zależne od ludzi, same organizować sobie czas i aktywności. Ma to być przeciwstawne do stania w boksach, krótkiego wypasu intensywnego i pracy tylko wtedy, kiedy człowiek chce pracować. W rezultacie ma to niwelować zachowania agresywne, narowy, czy leczyć apatię.

Podstawą idei paradise paddock jest stworzenie końskim podopiecznym warunków zbliżonych jak najbardziej do tych, w których funkcjonują dzikie konie. I tu zaczynają się kłótnie wśród samych jej zwolenników, bo każdy ma inną wizję, a szukając źródeł częściej można trafić na historie kłótni i rozłamów w środowisku związanym z ruchem chowu naturalnego, pominę to jednak całkowicie i postaram się opisać Ci te punkty, co do których panuje ogólna zgoda.


Czego? Gdzie? Ile?

Nie jest to układ dla samotnego ogiera czy pojedynczej klaczy. Konie to zwierzęta stadne i to układ stadny, hierarchiczny nasz padok powinien wymuszać. Szerokość ścieżki, ilość i rozmiar miejsc osłoniętych i paśników ma być ściśle dopasowana do rozmiaru stada. W głównej książce poświęconej tej tematyce, czyli „Paddock Paradise" Jacksona, możemy przeczytać, że o ile w układzie stajennym konie mają jedzenie pod stopami, a ich aktywność jest w całości zależna od ludzkiego opiekuna, który – jego zdaniem – daje koniowi ruch tylko wtedy, kiedy on sam chce pojeździć konno lub potrzebuje, by koń pracował, o tyle w układzie rajskopadokowym współpraca między końmi jest wymuszona – muszą się przemieszczać, aby zdobyć paszę, aby przepuszczać inne osobniki (mamy przecież do czynienia z korytarzem dość wąskim jak na stado koni), a przede wszystkim mogą cieszyć się nieskrępowaną możliwością ruchu i wspólnych harców.

Paśniki są porozmieszczane w różnych punktach na trasie, najczęściej z różnym typem paszy (w jednym siano, w innym zielonka, w jeszcze innym otręby itd.) i w takich ilościach, aby wszystkie konie mogły wedle upodobania paść się, jak to w naturze, małymi ilościami, ale często. Nie mogą być zbyt blisko siebie, by konie nie stały zbyt długo w miejscu. Podobnie pojnik – często możemy przeczytać, że najlepiej, gdyby była to naturalna krynica tudzież strumyk, ale cóż – rzadko na taki układ można sobie pozwolić, a sztuczny staw spełni swoją rolę niegorzej; kluczowe jest jednak, aby taki wodopój znajdował się dość odlegle od paśników, najlepiej w przeciwległym punkcie od głównego punktu karmienia. Wszak w naturze zwierzęta aby się napić muszą podreptać od pastwiska do wodopoju nieraz niebagatelne odległości. To wszystko w założeniu powoduje, że stado wciąż się porusza, mięśnie rozwijają się prawidłowo, do tego rozwija się instynkt samozachowawczy i – na czym powinno nam zależeć – instynkt stadny, wynikający z potrzeby współpracy, by ułatwiać sobie wzajemne funkcjonowanie.

Kolejną kluczową sprawą są miejsca schronienia. W układzie ‘idealnym’ (tj. tak, jak postuluje Jaime Jackson i jego zwolennicy) całkowicie rezygnujemy z boksów, a konie śpią na świeżym powietrzu i budzą się prosto do wybiegu, bez potrzeby ingerencji czynnika ludzkiego, żeby koniowi organizować czas i wyprowadzać o określonych porach. To nasi kopytni ustalają sobie rytm funkcjonowania taki, jaki jest dla nich optymalny (czyli w założeniu najzdrowszy), a więc zbalansowany między jednostkowymi potrzebami, a życiem stadnym. Jednak nawet jeśli nie rezygnujemy całkiem z boksów, to wciąż musimy zadbać o miejsca zacienione, zadaszone, osłaniające od wiatru, opadów, czy po prostu miejsca, gdzie nasi wychowankowie mogą ‘przycupnąć z boku’ i odpocząć tudzież zasnąć. Należy więc rozplanować osłonięte wiaty, oczywiście nie w bezpośrednim sąsiedztwie paśnika czy pojnika, aby – znowuż – koń był zmuszony do podjęcia wysiłku fizycznego, analogicznie do warunków naturalnych – przecież dzikie zwierzęta, nie tylko koniowate, swoje legowiska mają dość daleko od pastwisk i akwenów, a więc miejsc, gdzie najprędzej napotkają drapieżniki. Musi być ich powierzchniowo wystarczająco dużo, aby cały stan miał nieskrępowaną możliwość wypoczynku. W idealnym układzie powinny się znajdować zarówno punkty, w których kopytne znajdą miejsca, gdzie odpoczną na osobności, jak też te dające schronienie większej grupie (np. klaczy pilnującej źrebiąt). Oprócz skonstruowanych przez nas wiat można pomyśleć też o zakrzewionych zakolach przy padokowym korytarzu, klasycznym kawałku łączki, jeśli konie chcą wypoczywać w słońcu, a często mówi się o możliwości zapewnienia kawałka zagajnika czy lasu, co rzeczywiście brzmi jak raj dla konia, ale patrząc pragmatycznie nie jest to najprostsze do osiągnięcia (zarówno finansowo, jak i czasem topograficznie) i dalszego utrzymania. Pamiętajmy też o zimach – wszystkie te schronienia muszą być skonstruowane tak, aby na wypadek niższych temperatur dały się ocieplić i dodatkowo osłonić przed zimnym powietrzem czy śnieżnymi zawiejami.

Plan paddock paradise

(Źródło: VivaRanch)


Jako iż konstruując padok, a zwłaszcza padokowy raj, zakładamy, że będziemy jak najmniej ingerować w końską aktywność, musimy też zadbać o dobre tarzanko w piasku. W tradycyjnym układzie sami podprowadzamy pupila pod piaskownicę, aby czynił powinność, tutaj jednak musimy sprawę rozwiązać inaczej. Punkt do kąpieli piaskowych powinien być dość duży, by konie nie stały do niego w kolejce, powinien też być – jak w przypadku powyższych punktów – nieco oddalony od legowisk.

Powinniśmy też zadbać o to, aby możliwy był dostęp na wewnętrzne pastwisko – co jakiś czas powinniśmy wypuszczać zwierzęta na statyczny popas na trawniku, który okolony jest pieczołowicie skonstruowanym przez nas padokiem. W końcu nie samymi paśnikami koniowate żyją, a skubanie trawy to ulubiona rozrywka roślinożerców, co potwierdzi chyba każdy. ;)

Zbliżamy się do końca opisu, jak miałby wyglądać taki raj dla naszych kopytniaków – napisać trzeba słów kilka też o ogrodzeniu. Że ogrodzenie pastwiska musi być wytrzymałe i wystarczająco wysokie jest wiedzą – mam nadzieję – powszechną i nie inaczej jest w przypadku padoku. W wielu źródłach odradza się elektrycznego pastucha, a zaleca ogrodzenia z żerdzi i palików. Jest to związane nie tylko z ideą powrotu do natury, gdzie żadnych pastuchów na prąd nie ma, ale ma też wymiar praktyczny – w razie powiększenia stada lub rearanżacji układu ścieżki będziemy w stanie przesuwać ogrodzenie, poszerzać korytarz, aranżować kolejne zaułki. Musimy też pamiętać, aby samemu zapewniać sobie łatwy dostęp do wszystkich odcinków tak skonstruowanej trasy. Przecież zapewniamy dużo ruchu i pewne odległości do pokonania nie tylko koniom, ale w rezultacie również sobie samym. Musimy regularnie napełniać żłoby, pilnować stanu wodopoju, usuwać niechciane elementy, zbierać odchody, dbać o nawierzchnię – regularnie!

I skoro padło to słowo, trzeba i tę kwestię omówić. Specjalnie zostawiłem temat nawierzchni na później, bo często źródła skupiają się niemal wyłącznie na tym, traktując tak kluczowe kwestie, jak dostęp do pożywienia i wypoczynku po macoszemu. Jak wspomniałem wcześniej, idea rajskiego padoku zrodziła się na łonie ruchu przeciwników podków (temat, czy konie potrzebują podków i dlaczego, w imieniu całego zespołu, pozwolę sobie zostawić na osobny, wyczerpujący artykuł) i stąd dobierając i różnicując nawierzchnię powinniśmy w pierwszej kolejności mieć na uwadze jej wpływ na przebieg naturalnego ścierania kopyt. Powinniśmy – ponownie, celem upodobnienia warunków do występujących w przyrodzie – zróżnicować podłoże. Na trasie powinny znajdować się odcinki żwirowane, skaliste, niektórzy polecają też wysypane drobnym żużlem, odcinki z ubitej ziemi, ale też odcinki trawiaste – nie tylko, by zapewnić miększe podłoże, ale również zapewnić możliwość naturalnego wypasu poza pastwiskiem wewnętrznym. Musimy z jednej strony zapewnić naturalne kształtowanie się stworzonej przez nas nawierzchni pod wpływem ingerencji naszego stada, a z drugiej pilnować, by nawierzchnia zbytnio nie erodowała, nie jałowiała i – może przede wszystkim – nie ujednolicała. Powinniśmy dbać o miejscowe zwężenia, które mają pomóc w kształtowaniu się hierarchii stada i mechanizmów współpracy poprzez zmuszenie koni do wzajemnego przepuszczania się. Powinniśmy zapewnić dłuższe odcinki proste, by konie mogły prawidłowo, bez potrzeby ingerencji człowieka, ćwiczyć nie tylko stęp, ale i kłus czy cwał, mogły nabierać nawyków zdrowej rywalizacji poprzez ściganie się ze sobą, czy zwyczajnie, aby zapewnić im warunki zbliżone do stepowych, gdzie pełno jest dużych, otwartych przestrzeni. Musimy zadbać o różnice wysokości – trzeba usypywać pagórki, podejścia stromsze i te trochę mniej, a za nimi spadki, na których nasi pupile mogą nabierać rozpędu. Można, a według niektórych należy, zamontować różne przeszkody, niekoniecznie na stałe; ważne, aby przeszkody te nie były tak liczne i wysokie, jak te, które znajdują się przy tradycyjnych stadninach. Mogą nimi być w razie potrzeby połamane przez wiatr konary, których celowo nie usuniemy tak od razu, większe głazy, czy zwykłe bramki do przeskakiwania. Wszystko to ma zapewnić naszemu stadu zróżnicowane aktywności, które mogą podejmować samodzielnie, spontanicznie.

Ostatnią już kwestią dotyczącą układu padokowego raju jest zapewnienie powierzchni do ocierania się. Wiadomo – najlepiej, jeśli mamy możliwość zawrzeć w padoku jakieś drzewa (Sadzenie nowych nie jest zbyt wydajne, jeśli nie mamy wyjątkowo dalekosiężnych planów :D), ale jeśli nie – możemy zaopatrzyć przestrzeń wybiegową np. w ścięte pnie, czy elementy o szorstkiej nawierzchni. Oczywiście powinno być ich pod dostatkiem dla wszystkich, aby zapobiegać niezdrowej rywalizacji. Potem pozostaje nam tylko patrzeć, jak konie systematycznie udeptują swoje ścieżki.


Wszystko pięknie, ale…

…Nic za darmo. Myślę, że Ty też, czytając ten opis baśniowego świata, gdzie konie hasają wolno, odczuwasz zmęczenie na myśl o tym, ile pracy trzeba włożyć w zorganizowanie takiego układu, a to przecież tylko przygotowanie. Taki padok trzeba też codziennie utrzymywać. Skoro konie muszą przebywać odległości, aby pojeść i popić, aby się oczyścić, aby odpocząć, to i my tym bardziej te odległości musimy pokonywać, aby dołożyć paszy, sprawdzić stan wodopoju, doglądać miejsc wypoczynku, czy wiaty są w dobrym stanie, czy ścieżki są w dobrym stanie, czy po ulewach i roztopach konie nie grzęzną w błocie, czy roślinność nie jest zbyt zdewastowana, że nie wspomnę o wożeniu taczek w tę i z powrotem, aby usuwać nieczystości czy różne niechciane elementy, które zaplątały się na padok. Obsługa takiej stadniny w pojedynkę to karkołomne zadanie.

Kolejna kwestia to oczywiście temat kosztów. Wszystkie materiały, które trzeba zakupić, wszystkie prace, które trzeba wykonać i bieżące koszta konserwacji takiego rajskiego padoku wymagają sporych nakładów. Jak gdyby stadniny same z siebie były tanie, prawda?

Poza tym – możemy jak najmniej ingerować w aktywność naszego stadka, ale wciąż musimy go wnikliwie doglądać. Musimy cały czas bacznie monitorować, czy któryś osobnik nie jest odtrącany przez stado, czy każdy rozwija się prawidłowo i dąży do współpracy z innymi, oraz czy zwyczajnie taki układ nie zaczyna być monotonny. Ciężko bowiem znaleźć informacje i zalecenia nt. tego, czy padok warto czasem przemeblować, czy może należy zapewnić chowowi poczucie stabilności (tu też przeczuwam kolejny artykuł ;) ).

I tu pojawia się kwestia bardzo ważna: Każdy gatunek, który pozwolił się człowiekowi udomowić, zrobił to dla obopólnej korzyści. Koniom jest na rękę (na kopyto?) stały dostęp do karmy i schronienia, bez konieczności walki o przetrwanie. Konie oczekują od nas wzajemnego zaufania, poczucia bezpieczeństwa, ale i zwyczajnie bliskości – każdy, kto pracuje z tymi dumnymi stworzeniami wie, że konie bywają nieufne, ale wiedzą dobrze, czym jest przyjaźń. Czy zatem stwarzanie warunków, które mają przypominać te, w których nasi kopytni przyjaciele musieli żyć w ciągłej niepewności o jutro, to działanie dla zdrowia konia? Miłośnicy koncepcji paddock paradise często grzmią o tym, że tradycyjny układ stajenny zmuszał konia do dostosowania się do trybu życia ludzi – spania wtedy, kiedy śpi człowiek, aktywności wtedy, kiedy człowiek zajmuje się pracą z koniem, a w międzyczasie stania w boksie. Czy jednak nie powinniśmy przenieść ciężaru krytyki z oburzenia samym systemem na reprymendę wobec osób, które zajmują się zwierzętami nieodpowiedzialnie? Każde żywe stworzenie, czy to złota rybka, kot syjamski, szary elkhund, czy koń arabski wymaga od nas pracy i poświęcenia. Jeśli zdecydowaliśmy się na opiekę – zdecydowaliśmy się dbać o zwierzę, realizować jego potrzeby, poświęcać mu uwagę, a przede wszystkim oznacza, że CHCIELIŚMY się w pracę z nim zaangażować. I żaden padok czy powiększenie pastwiska tego nie zrekompensuje. Jeśli nie nawiążemy pozytywnych relacji z naszymi pupilami i nie nauczymy się wyczuwać ich rytmu, to nawet w najbardziej rajskim otoczeniu będą nieszczęśliwe.

Podsumowując, rajski padok to koncept ciekawy, na pewno wart rozpatrzenia. Z pewnością może wnieść nowe pokłady bodźców dla naszego stadka, z pewnością potrafi stymulować rozwój mięśni i inteligencji, ale jego stworzenie to bardzo poważna decyzja i nawet, jeśli nas na taki model stać finansowo, musimy zapytać samych siebie, czy podołamy z jego utrzymaniem. Musimy też cały czas mieć na uwadze, że koń jaki jest – każdy widzi, widzi więc, że każdy koń jest inny. Kontakt z zoopsychologami i lekarzami weterynarii jest kluczowy. To oni pomogą nam upewnić się, czy dla każdego osobnika w stadzie takie naturalne ścieranie kopyt na zróżnicowanym podłożu jest zdrowe, czy osobniki lękliwe nie będą miały problemu z dostaniem się do przygotowanych przez z nas w pocie czoła punktów na trasie (niektóre konie zwyczajnie boją się przepchnąć między innymi, a korytarz w założeniu ma być dość wąski). Cytując klasyka: Konsultować, słuchać, obserwować!

A czy Ty masz może jakieś przemyślenia na ten temat? Może stosujesz model paradise paddock, lub znasz osoby, które na nim pracują? Podziel się z nami w komentarzach.


Bibliografia:

Jackson, Jaime, „Paddock Paradise: A Guide to Natural Horse Boarding", Centerton, 2007

Jackson, Jaime; Willis, Jill, „The Natural Trim" [w:] „Trail Blazer", nr 11/2014, Internet, 2014

Welz, Yvonne, „A Timeline of Barefoot Movement", Internet, 2013

web.archive.org

happy-horse.training.com

horsemania.pl

koniomzejblog.wordpress.com

stajniatrot.pl

kalendarzrolnikow.pl

thenaturalhoof.homestead.com

konie.rancho-stokrotka.pl

snohomishcd.org

Aby wyświetlić komentarze potrzebujemy użyć ciasteczek
Aby strona działała poprawnie, wykorzystujemy pliki cookies. Umożliwia nam to korzystanie z narzędzi marketingowych i analitycznych. Kliknij “akceptuję”, jeżeli zgadzasz się z naszą polityką cookies .