Smacznie - smaczniej i fajnie - fajniej

W dzisiejszym świecie na każdym kroku bombardowani jesteśmy informacjami o tym, by zawsze i wszędzie mieć dla psa gotowy smakołyk bądź zabawkę, by go nagradzać za każdym razem, gdy wykona komendę. Czy nie jest tak, że coraz częściej ludzie zapędzają się w pogoni za nagrodami, coraz lepszymi zabawkami, smaczniejszymi smakołykami, a zapominają, że… sami też mogą być nagrodą? I to nie byle jaką!

Wydawanie smakołyków


Ciężko negować te poglądy, które mówią o tym, by pies za wykonane zadania dostawał nagrody. Teorie są różne – jedni proponują nagradzać zawsze, inni proponują rozrzedzanie nagród. Mniej rozbieżności jest w kwestii tego czym nagradzać. – tu znaczna większość ludzi odpowie „smaczkiem” bądź „zabawką” – zależnie od preferencji psa. Wielu zapomina o tym, że dla psa ważny jest też kontakt socjalny, więc buduj wachlarz nagród i stosuj go, nie ograniczaj się do jedzenia i zabawek.

Pies z zabawką


Pytanie brzmi – czy jest to właściwy kierunek – stosowanie narzędzi zamiast… siebie? Czy chcemy robić z psów maszyny, na które wpływać możemy tylko narzędziami? Tak jak my tracimy umiejętności korzystania z mapy na rzecz GPS, rozmawiania twarzą w twarz na rzecz Messengera czy nie stracimy też zdolności zwyczajnego… bycia z naszym psem? Tak po prostu. Spędzenia z nim czasu - czasu, który poświęcimy mu leżąc z nim na podłodze, bez rozpraszaczy, bez jedzenia, bez zabawek? Takie – twarzą w pysk? Czy chcemy tego, by pies myślał tylko o tym co mamy schowane w kieszeni, torebce, kamizelce? Czy chcemy zatracić zdolność komunikacji za pomocą samej mowy ciała i gestów na rzecz narzędzi takich jak smakołyk/zabawka, bo tak jest łatwiej i szybciej? Chcemy psa wpatrzonego w to, że zaraz dostanie coś wspaniałego ale… gdy nie mamy tego przy sobie to odwróci wzrok za papierkiem lecącym po łące? A może warto jednak poświęcić czas na to, by z psem wejść w głębsze relacje, sprawić, by faktycznie chciał z NAMI współpracować, a nie tylko z tym czym go wabimy.

Alternatywne rozwiązanie

Czemu nie iść w tym kierunku, by ćwiczyć z psami, bawić się z nimi i pozwalać im na szalone zabawy z nami - bez zabawek, bez smakołyków? Ty, Twoje ręce, Twoje nogi, błoto, podłoga - nie ważne, pozwól sobie na to, by ten pies miał kontakt z Tobą, żeby przestał ciągle pytać wzrokiem: “a co mi dasz, gdy uraczę Cię zainteresowaniem?”, tylko zaczął na Ciebie patrzeć ze wzrokiem mówiącym “a co będziemy RAZEM robić?!”. Czemu nie wyjść z nim do ogrodu, odłożyć telefon i cały świat na bok i pobawić się w ganianego, a gdy przyjdzie zawołany, pozwolić oprzeć się o Ciebie łapami i go wygłaskać?

Zabawa z psem bez użycia zabawek


Psy to zwierzęta socjalne. Najważniejsza ich potrzeba obok rozmnażania, jedzenia i zabawy (czyli zaspokajania instynktu przetrwania i łowieckiego), to dotyk… jak każdy ssak potrzebują go, lubią i podczas pracy z nimi nie możemy o tym zapominać.

Co konkretnie mam na myśli pisząc dotyk? Poleżenie z psem na kanapie, na podłodze, na trawie, dzikie harce i gonitwy bez zabawek, zabawy “w gryzienie” - tylko pamiętaj, że Ty “gryziesz” rękami ;), zwykłe głaskanie.


Pamiętaj o zaufaniu

Pamiętaj też, że cała Twoja relacja z psem musi być oparta na zaufaniu, które zdaje się być “magicznym” sloganem, o którym każdy mówi, nie każdy umie jasno powiedzieć czym jest. Zaufanie to największa wartość jaką możesz zdobyć u swojego psa. To taki wspaniały moment, w którym pies nie wyprzedza Cię z reakcjami w sytuacjach stresowych... Gdy czeka na to, aż rozwiążesz problem bądź dasz mu znak, że może się włączyć do działania. Gdy ufa, że to Ty kontrolujesz sytuację, w której się znaleźliście. Pozwala opatrzyć sobie ranę, uwolnić się z pułapki pomimo, że boli. Wchodzi gdzieś, chociaż się boi, bo Ty go prosisz. Tak samo jak też doskonale będzie wiedział, jakich granic nie wolno mu przekraczać – co wypracować można zwykłą… konsekwencją w działaniu. Jeśli stworzymy mu przewidywalne warunki i będziemy reagować adekwatnie do sytuacji – pies też będzie lepiej rozumiał nasze emocje, co zwiększy jego poziom zaufania. Dlatego manipuluj swoim tonem głosu i nie kryj emocji, jeśli sytuacja tego nie wymaga. Niech on wie, słysząc ton Twojego głosu, kiedy jest super, a kiedy jest źle – kiedy wykonał coś nie tak. Przy czym pamiętaj, że to tylko pies, a gdy “źle” jest częściej - może to świadczyć źle o Tobie jako trenerze. Wymagania trzeba dostosować do zwierzęcia i tego co ono już potrafi. W fazie treningu powstrzymywać swoją frustrację gdy coś psu nie wychodzi, a niezadowolenie ukazywać dopiero wtedy, gdy naprawdę opanował dane ćwiczenie i ignoruje polecenie bądź wykonuje je byle jak.

Zaufanie psa i opiekuna


Artykuł nie ma na celu podważania zasadności szkolenia z pomocą narzędzi. Podważa on jednak podejście, w którym gdy nie ma narzędzi – nie ma możliwości pracy z psem. To Ty możesz być narzędziem, ale dopiero, gdy pozwolisz psu być psem i sam postarasz się być odrobinę “psi”. Gdy nawiążesz z nim głęboką relację, dzięki której Twoje zainteresowanie będzie dla niego nagrodą. Gdy spędzanie z Tobą czasu stanie się frajdą, a Twoje emocje będą zrozumiałe.

Nie zapętl się. Bądź prawdziwy, nie wykonuj pustych schematów, nie skupiaj się tylko na cyferkach i mierzeniu efektów. Jeśli w Twojej komunikacji z psem nie będzie prawdziwości, gdy znikną z niej emocje, zostaną same narzędzia, masz szansę osiągnąć sukces, ale zamiast psa… stworzysz maszynę - nie przyjaciela, a robota wykonującego polecenia - a chyba nie o to w tym wszystkim chodzi?


Podsumowanie

Jakie jest Twoje zdanie? Czy też obserwujesz takie zjawisko? A możesz uważasz, że jest zupełnie inaczej? Stosujesz siebie jako nagrodę dla Twojego psa?



szkolenie psówtrening psapsy
Aby wyświetlić komentarze potrzebujemy użyć ciasteczek
Aby strona działała poprawnie, wykorzystujemy pliki cookies. Umożliwia nam to korzystanie z narzędzi marketingowych i analitycznych. Kliknij “akceptuję”, jeżeli zgadzasz się z naszą polityką cookies .