Wypuszczanie kotów bez kontroli jest słusznie uważane za nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Poza oczywistymi zagrożeniami, począwszy od przejechania przez samochód, po bycie pogryzionym przez inne zwierzę, skatowanie, utopienie, zatrucie, zarażenie się wścieklizną, pasożytami itd., kot może również trafić do schroniska, albo od razu do nowego domu (zabrany przez zmartwionych ludzi, którzy wezmą go za bezdomnego).

W tym momencie niektórym może nasunąć się pytanie: A co, jeśli to był kot wolnożyjący i niesłusznie zabrano go do domu?

Dla kota domowego określenie „kot wolnożyjący" nie ma prawa istnieć

Kot, o którym mowa w tym artykule, to kot udomowiony około 10 tysięcy lat temu, czyli kot od dawna towarzyszący człowiekowi. Fachowe nazewnictwo kot domowy niezwykle gryzie się z kotem wolnożyjącym, którego po prostu w Polsce nie ma.

Dlaczego? A dlatego, że zwierzęta wolno żyjące to na przykład jeleń, żubr, a z kotowatych żbik, ryś europejski – czyli zwierzęta dzikie. To, że kot domowy znalazł się na ulicy jakiegoś miasta, nie oznacza, że nagle stał się zwierzęciem dzikim i wolno żyjącym. Nie, ten kot nadal jest udomowiony i w tej kwestii nic się nie zmieniło. Można go nazwać wtedy kotem bezdomnym, kotem zdziczałym, ale nie kotem wolno żyjącym. Tak samo błędne byłoby nazwanie go dzikim.

Instytut Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk stawia sprawę jasno: „Bezdomne lub zdziczałe koty domowe nie są zwierzętami dzikimi – wolno żyjącymi".

Kot domowy – to powinno mówić samo za siebie

Kot domowy świetnie odnajdzie się w ciepłym domu z człowiekiem, który zadba o jego dobrostan, w tym o odpowiednie urozmaicenie środowiska. Co mam na myśli? Nie tylko czyste miski ze świeżym pożywieniem i wodą, kuwetę i parę piłeczek, ale także atrakcyjne dla kota miejsca do wspinaczki (półki, drapaki, wysoko usytuowane legowiska), zabawki interaktywne, zabawki na inteligencję, interesujące poidła i fontanny (dbające o prawidłowe nawodnienie kota), a nawet samodzielnie wysianą trawę (np. owies), by dać kotu odrobinę natury.

Dokładnie przemyślany pod kątem kocich potrzeb dom w pełni mu wystarczy. Kot wcale nie musi wychodzić, jak to wielu kocim opiekunom się wydaje. Rozumiem jednak po części, o co im chodzi. Nie chcą kota ograniczać, pragną podarować mu choć skrawek swojego balkonu czy ogrodu, by kot mógł odetchnąć świeżym powietrzem, poobserwować otaczający go świat. To całkiem rozsądne argumenty, ale czy od razu równają się z wypuszczeniem kota bez jakiejkolwiek kontroli? Nie, nie, nie!

Kota można wypuszczać w bezpieczny, kontrolowany sposób

Pierwszym rozwiązaniem, szczególnie przydatnym dla osób żyjących w bloku, jest zabezpieczenie balkonu solidną siatką o małych „oczkach", która nie zerwie się pod ciężarem kota i nie ustąpi łatwo kocim zębom czy pazurom. Obecnie można wyszukać w Internecie bardzo wiele firm, które zajmują się profesjonalnym montażem tego typu siatki. Taki balkon można bardzo kreatywnie zaaranżować, ustawiając drapaki, hamaki, bezpieczne zioła, trawę itp., by oprócz potrzeby eksploracji spełniał dodatkowo wiele innych, kocich potrzeb.

Drugim rozwiązaniem jest zabezpieczenie w podobny sposób okien, co może okazać się zbawienne w sytuacji, gdy ktoś nie posiada w bloku balkonu. Tak osiatkowane okno wystarczy otworzyć na oścież i pozwolić kotu napawać się różnymi dźwiękami, widokami i zapachami z zewnątrz. Jeśli dodatkowo takie okno ma wbudowany, szerszy parapet zewnętrzny, świetnie posłuży za mini-balkon wyłącznie dla kota :). Postawienie na nim jednej doniczki z kocią trawką powinno jeszcze bardziej umilić mu spędzanie czasu na powietrzu.

Zabezpieczenie balkonu - kocia siatka

(KociaSiatka.pl)

(montaż bezinwazyjny, KociaSiatka.pl)

Trzecie rozwiązanie jest dla osób, które posiadają dom z ogrodem. Można bowiem wybudować przydomową wolierę dla kota. To świetny sposób na podarowanie kotu dostępu do natury i ogólnej możliwości poznania tego, co znajduje się na zewnątrz. Taka woliera jest już nieco większym przedsięwzięciem, ale zdecydowanie warto o niej pomyśleć, jeśli ma się możliwość jej wybudowania. Odpowiednio zabezpieczona i zaaranżowana, może stać się jednym z ulubionych miejsc kota.

Woliera dla kota

Woliera dla kota

(woliera autorstwa Julii Michalczuk)

Czwartym i ostatnim rozwiązaniem są szelki i smycz – jednak do spacerów z kotem trzeba się odpowiednio przygotować, a przede wszystkim stopniowo przyzwyczaić najpierw zwierzę do noszenia szelek. Kot nie jest psem, nie wybiegnie radośnie na zewnątrz po założeniu smyczy. Jest znacznie delikatniejszy, wrażliwszy na zmiany i warto poczytać, zanim popełni się błąd już na wstępie :).

„Kot

(Fryzia, kot autorki na spacerze)

Należy tutaj również uważać, ponieważ kot może uzależnić się od spacerów. Przy niektórych kotach (szczególnie tych o niezwykle silnym charakterze odkrywcy) mogą się one okazać pułapką. Najlepiej danego kota zna jego opiekun i jeśli będzie on przeczuwał, że kot może łatwo wciągnąć się w wychodzenie i potem wokalizować pod drzwiami, gdy mu tej czynności zabraknie, dobrym wyborem będzie odpuszczenie pomysłu, nim w ogóle zacznie się go realizować.

Są jednak koty, którym dobrze jest zarówno w domu, jak i na spacerze. „Wychodzę – jest super. Zostaję – też super!" – taka jest chociażby moja kotka. Nie przeszkadza jej również brak rutyny w kocich spacerach i powiem teraz szczerze, ponosząc pełną, behawioralną odpowiedzialność za swoje słowa: Tak, jak ogólnie w kocim życiu rutyna jest pożądana, tak przy spacerach na smyczy jest wręcz odwrotnie.

Z moich obserwacji wynika, że jeśli przyzwyczaimy kota do konkretnych pór wychodzenia, to szybciej się on uzależni i mogą pojawić się problemy behawioralne (nadmierna wokalizacja, niszczenie przedmiotów, a nawet agresja wynikająca z frustracji). Nie ma na ten temat badań, mówię w tej chwili tylko i wyłącznie o swoich spostrzeżeniach.

Wiadomo, że każdy kot jest inny i każdy kot inaczej zareaguje na takie wyprowadzanie. Może się równie dobrze okazać, że kot nie będzie miał najmniejszej chęci wychodzić z domu. Nie wolno go wtedy do tego zmuszać, spacer na szelkach i smyczy ma służyć przecież kotu, nie opiekunowi. Jeśli kot nie czerpie z niego przyjemności, należy zrezygnować.

Kot domowy – kwestia szczęścia

Wielu zwolenników wypuszczania kotów bez kontroli zapiera się, że ich kot jest „szczęśliwy". To argument bez poparcia naukowego i bez sensu, gdyby ktoś spytał mnie o zdanie. Gdzie jest to szczęście, gdy młody kot ginie pod kołami samochodu lub rozszarpany przez psy? Gdyby przebywał w domu lub wychodził w sposób kontrolowany, miałby przed sobą jeszcze całe, długie, kocie życie.

Jeszcze jednym argumentem powiązanym z kwestią kociego szczęścia bywa tutaj potrzeba polowania, która wcale nie osłabła podczas procesu udomowienia tego gatunku. Można ją jednak zaspokoić w warunkach domowych poprzez zabawę - a nawet trzeba, ponieważ długotrwałe ignorowanie tej potrzeby będzie wiązało się z przykrymi konsekwencjami w postaci problemów behawioralnych, np. atakowaniem stóp oraz dłoni opiekuna. Szczegółowe opisanie prawidłowej zabawy z kotem jest tematem na inny artykuł, ale chciałabym tutaj zaznaczyć dwie bardzo istotne rzeczy:

  • 1. Opiekun powinien wybawiać kota o porach jego największej aktywności (najczęściej jest to ranek oraz wieczór).
  • 2. Zabawa z kotem zawsze powinna opierać się na pełnym cyklu łowieckim, czyli oprócz etapów związanych z pogonią za zdobyczą i łapaniem jej, należy pamiętać o podaniu kotu po wszystkim przysmaku lub pełnowartościowego posiłku.
Wypuszczanie/niewypuszczanie kota to nie pogląd

Chciałabym cały artykuł podsumować swoją myślą: Wypuszczanie kota z kontrolą lub bez to nie poglądy, spośród których opiekun może sobie wybierać. To kwestia odpowiedzialności za zwierzę, które wzięło się pod swój dach, a obowiązkiem jest wtedy zapewnienie kotu bezpieczeństwa. Wypuszczanie kota bez kontroli jest tym samym zaniedbywaniem go, narażaniem jego zdrowia oraz życia. Ponadto, kot wychodzący bez kontroli zagraża innym gatunkom i może nawet przyczynić się do ich wyginięcia.

Chcesz dowiedzieć się więcej na temat behawioru kotów? Nauczyć się krok po kroku spacerów ze swoim kotem? Zajrzyj na www.kotwarszawski.pl

Aby wyświetlić komentarze potrzebujemy użyć ciasteczek
Aby strona działała poprawnie, wykorzystujemy pliki cookies. Umożliwia nam to korzystanie z narzędzi marketingowych i analitycznych. Kliknij “akceptuję”, jeżeli zgadzasz się z naszą polityką cookies .