Kiedy oddać psa?

Trudne decyzje właścicieli zwierząt

Poniedziałek. Wstajesz rano. Na telefonie masz kilkaset powiadomień. SMSy, MMSy, kilkaset próśb o nawiązanie kontaktu w messengerze, ogromną liczbę nieodebranych połączeń. Ręce Ci drżą. Postanawiasz zostawić telefon i idziesz do łazienki, po drodze tylko słyszysz kolejne dźwięki wydobywające się z komórki, ale idziesz dalej. Masz dość problemów.

Siedzisz „na tronie” i słyszysz walenie w drzwi”… ale w sumie - niewiele Cię to interesuje - to tylko kolejny gwóźdź do trumny. I tak nikt się Tobą nie będzie przejmować. Nawet nie myślisz, by wstać i zobaczyć kto to. Walenie po chwili ustaje, a Ty słyszysz tylko echo jakiejś wkurzonej osoby.

W piątek dowiedziałeś się, że jest naprawdę źle. Chcą Cię eksmitować - długi przerosły Twoje możliwości. Zabrali już wszystko. Do pracy nie pójdziesz. Od dwóch tygodni walczysz sam ze sobą - chemie są wykańczające, a lekarze nie dają szans na długie życie, a rodziny… zaraz - jakiej rodziny?

I dlaczego, DO CHOLERY, ludzi tak interesują Twoje problemy?! Dlaczego nie mogą zaakceptować prostego faktu. Potrzebujesz pomocy. A w zasadzie nie Ty. Ale… przypominasz sobie, wychodząc z łazienki, ten dzień się dopiero zaczął.

Trzeba zobaczyć co się działo za drzwiami, łomot był naprawdę głośny. - wychodzisz, patrzysz, a drzwi wysmarowane sprayem z napisem „ZGNIJ!”. To dopiero początek, a wieści… rozchodzą się szybciej niż myślałeś. Na myśl o zerknięciu na telefon oblewa Cię zimny pot.

524 nieodebrane połączenia, czy coś ważnego? Masz nadzieję, że nie, masz nadzieję, że to nikt z kliniki, ale nie masz siły przeglądać wszystkich nieodebrany. Prawie wszystkie od nieznajomych. W smsach najłagodniejsze określenie to „śmieć” i same życzenia śmierci, po dziesiątym… kasujesz wszystkie. Na Facebooka nawet nie próbujesz wchodzić. Zostałeś skazany. Tylko skąd do cholery mieli Twój numer telefonu? Skąd w nich tyle nienawiści? Jak się dowiedzieli gdzie mieszkasz? Tego nie wiesz.

Idziesz do lodówki, chcesz zjeść śniadanie… niestety jedyne co Cię w niej przywitało to światło. Trzeba wyjść na zakupy. Mimo strachu, ubierasz się smętnie i krok za krokiem wychodzisz z klatki. Dopada Cię banda nastolatków, wyzywają i wyklinają, nie masz siły… Zawracasz i nie wiesz co ze sobą zrobić. Uciekasz.

Wchodzisz na Facebooka. Dodałeś posta… „oddam psa, mam trudną sytuację”. Ludzie ocenili Cię nim się czegokolwiek dowiedzieli. Twoje problemy nie były wytłumaczeniem, ktoś szybko dodał informacje o nr tel., następny znalazł adres…

Poszła lawina.

Lawina nienawiści.

Pojedyncze głosy rozsądku, mówiące, by zapytać o co chodzi zostały skutecznie zakrzyczane. Tłumaczyć się? Skasować posta? Nie wiesz. Na spacer z psem nie wyjdziesz. Nie masz siły. Boisz się.

Postanawiasz się wytłumaczyć. Niestety to już dociera do niewielu. Z pracy dzwonili, że jest na Ciebie mnóstwo skargi, a między słowami dali do zrozumienia, że po L4 nie masz po co wracać.

Martwisz się co będzie z psem… nikt nie chce pomóc. Nikt nie chce wysłuchać. Wszyscy chcą Cię publicznie prześwietlić nim spróbują pomóc. A Ty… chcesz zachować prywatność. Chcesz zapewnić swojemu ukochanemu przyjacielowi dom, w którym mu pozwolą normalnie żyć, wiesz, że Tobie zostało niewiele czasu i chciałeś dobrze - życie wydało na Ciebie wyrok śmierci - a ludzie drugi.

I teraz do Was, moi drodzy, pytanie, czy tak powinna wyglądać normalność? Czy powinniśmy jako ludzie wyrządzać sobie krzywdę jeśli nie wiemy co kierowało osobą po drugiej stronie ekranu?

Oddanie psa często jest zwykłym kaprysem, to prawda. Niemniej jednak wszyscy musimy pamiętać, że po drugiej stronie ekranu jest człowiek. Człowiek, który nie musi być potworem, któremu znudziła się zabawka. To może być człowiek, który ma swoje poważne demony, którymi nie chce dzielić się z całym światem. Dlatego nie oceniajcie, póki nie wiecie, a jeśli ktoś nie chce się dzielić - może - ma do tego prawo, ma prawo tłumaczyć się tylko tym, którzy rzeczywiście chcą pomóc, a nie wszystkim krzykaczom w internecie. Sieć to nie sąd, nie wszystko musi być w niej ujawniane.

Czy oddanie psa, nawet w lepszej sytuacji niż osoba przedstawiona w powyższej historii, jest zbrodnią? Nie zawsze. W naszej pracy wielokrotnie spotykaliśmy się z wieloma problemami, z dramatami ludzkimi czy zwykłym niedopasowaniem. Czasem mniejszą krzywdą jest oddać psa, by móc mu zapewnić normalne życie wśród ludzi, którzy będą dla niego lepszym domem.

Jakie są główne powody oddawania zwierząt?

  • alergie,
  • Nieumiejętność poradzenia sobie ze zwierzakiem,
  • Znudzenie się zwierzęciem,
  • Problemy finansowe,
  • Problemy zdrowotne,
  • Pochopne decyzje,
  • Fałszywe informacje,
  • Niedopasowanie,
  • Warunkowy dom stały.

Ciężko jest zaprzeczyć temu, że powód numer trzy to jeden z najczęstszych w tym temacie, jednak nie możemy zapomnieć o tym, że to nie jest jeden jedyny. Jest gro osób, które nie są w stanie zajmować się swoimi zwierzakami z wielu różnych powodów.

1. Alergie

Wielu osobom wydaje się, że alergia to wymówka, że alergia to coś co można zbagatelizować. Niestety nie zawsze tak jest, a niejednokrotnie alergia może objawić się po wielu latach.

Oczywiście, można się odczulać. Można też dzielnie znosić każdego dnia problemy z nieżytem nosa, ale istnieje spore ryzyko, że alergia może dać się we znaki znacznie poważniej - doprowadzając nawet do astmy, która już dość znacząco wpływa na jakość życia.

Kiedy według mnie jest dobry moment na oddanie psa? W momencie, gdy alergia stanowi zagrożenie życia domownika bądź nie jest możliwe odczulanie, a dalszy rozwój choroby może doprowadzić do astmy - czasem lepiej jednak odpuścić i zrobić wszystko, by taki pies trafił do dobrego domu.

2. Niedopasowanie

Po pracy z tyloma psami wiemy jedno. Dopasowanie się między psem, a opiekunem to element kluczowy do ich dalszego życia razem. Każdy z opiekunów w naszym hotelu ma psy, które uwielbia i faworyzuje, ma też psy, których unika i jak tylko może to zleca zajmowanie się nim komu innemu. I przyczyna jest naprawdę prozaiczna - po prostu, psy te lepiej zgrywają się z kim innym. Jeśli do jakiejś rodziny, która kocha wycieczki nad wodę trafi pies, który się jej boi, a do tego dojdzie jeszcze okaże się, że pies ma zachowania, które są bardzo męczące i bardzo głęboko zakorzenione w naturze danego osobnika - prędzej czy później doprowadzi do coraz większych frustracji, doprowadzi do tego, by lepiej było tego psa oddać, gdyż utrata więzi między nimi może spadać coraz bardziej, a ta rodzina mogłaby być wspaniałym domem dla psiaka o zupełnie innym zachowaniu.

3. Nieradzenie sobie ze zwierzakiem

To problem, który najczęściej dotyka ludzi z psami z problemami z separacją oraz agresywnymi. Szczególnie jeśli to trwa od dłuższego czasu, a efektów poprawy zachowania nie widać, bądź nie mają możliwości nad nimi pracować z odpowiednią intensywnością. Tutaj jednak, zamiast oddania, możliwością jest początkowe przepracowanie problemów w hotelu, który świadczy usługi z zakresu szkolenia i zoopsychologii. Po takiej stacjonarnej terapii właściciel może na nowo przekonać się do zwierzęcia i budować z nim więź. Jednakże tutaj też musimy pamiętać, że takie coś jest kosztowne, nie każdego na sto stać, a ludzie niezbyt chętnie wspierają prywatne psy - więc prosząc o pomoc taka osoba naraża się na hejt, jeśli chce psa oddać, jak i gdy prosi o wsparcie finansowe.

4. Fałszywe informacje

Z kolei ten problem jest wg mnie jedną z największych plag. Wszystkie rzewne historie o tym, że piesek potrzebuje tylko odrobiny miłości, by się przekonać do człowieka… po czym taka rodzina dostaje psiaka, który jedyne o czym myśli to zastygnąć w bezruchu lub schować się w najciemniejszym koncie pokoju. Ewentualnie, by było ciekawiej - jest agresywny. Jeśli ktoś bierze psa, decyduje się na niego i rozmawia o nim z opiekunami - liczy na szczerość, wierzy tym osobom i oczekuje, że mówią one prawdę, nie jest przed nimi nic zatajane. Niestety ukrywanie informacji bądź bagatelizowanie symptomów wciąż ma miejsce i jest problemem. Oczywiście działa to w dwie strony i tak jak możemy mieć pretensje od opiekuna, który uparł się na zwierzę z problemami, tak też możemy mieć nawet większe do organizacji, która wydała psa ukrywając jego prawdziwe problemy i wtedy oddanie go jest jak najbardziej uzasadnione.

5. Pochopne decyzje

Jedna z najbardziej nieodpowiedzialnych sytuacji… ale jednak uzasadniona. Często zdarza się, że ktoś przygarnia psa, chce jak najlepiej, ale ta decyzja jest kompletnie nieprzemyślana. Takie psy bardzo często wracają nawet następnego dnia. Czy słusznie? Jak najbardziej! Im szybciej taki pies wróci tym lepiej, nie ma nic gorszego niż nieprzemyślany „balast”, który jeśli nadal zostanie w tym samym miejscu będzie tylko obciążeniem… I jak obciążenie będzie traktowany. Nie ma co robić hejtu, nie ma co robić scen - trzeba takiego psa przyjąć z powrotem i tyle. Tak będzie lepiej dla każdej ze stron.

6. Problemy finansowe

To też jest całkiem poważny powód. Co innego jeśli nie masz na czynsz, co innego, gdy grozi Ci eksmisja. Co innego, gdy komornik odbiera wszystko po kolei. Wielu z nas pozostałoby ze swoimi psami, poszło polować, starało się jakoś ogarnąć sytuację. Ale nie każdy taki jest. Ktoś mniej zaradny wpadnie w depresje, albo co gorsza nałogi, nie poradzi sobie, zacznie tym krzywdzić tylko siebie i psa.

7. Problemy zdrowotne

Czy w tym akapicie trzeba dodawać coś więcej? Wystarczy przeczytać historię, która została zamieszczona wyżej i była oparta na faktach… albo i nie. Ale patrząc na reakcje ludzi w internecie - jest to scenariusz całkiem prawdopodobny….

8. Warunkowy dom stały

To już ostatni punkt. Zdarza się, że ktoś mówi - wezmę tego psa, ale najpierw chciałbym spróbować, chciałbym zobaczyć czy faktycznie podołam, jeśli nie - będę musiał go oddać. Pewnie, pies to nie zabawka. Pewnie, próbować można testery w drogerii. Ale czasem to jest szansa na wspaniały dom dla psa, jeśli się tylko okaże odpowiednim dla danego domu. Czy powinno się tak robić? Moim zdaniem jak najbardziej - ryzyko nie jest aż tak duże, a potencjalny zysk, w postaci odmienionego życia tej jednej istotny - ogromny.

A Ty jakie masz zdanie? Czy uważasz, jak wielu, że każdy kto oddaje psa jest oprawcą? Czy może czasem jednak warto zrozumieć tę drugą stronę?

Aby wyświetlić komentarze potrzebujemy użyć ciasteczek
Aby strona działała poprawnie, wykorzystujemy pliki cookies. Umożliwia nam to korzystanie z narzędzi marketingowych i analitycznych. Kliknij “akceptuję”, jeżeli zgadzasz się z naszą polityką cookies .