Jak się dostać na weterynarię? Jak wyglądają te studia? Czy droga do zdobycia tytułu jest usłana różami? Z jakimi problemami musi się zmierzyć przyszły lekarz?

O tym wszystkim opowiedzą Wam studenci piątego roku medycyny weterynaryjnej - Karolina i Maciej, czyli KarMaVet, którego celem jest edukacja opiekunów zwierząt na temat ich podopiecznych. Główną tematyką ich wpisów są psy, koty, oraz zwierzęta egzotyczne, ale często spełniają też prośby obserwujących publikując m.in. opisy chorób koni, lub nawet ras kóz! Ich zespół można znaleźć na Facebooku i Instagramie po wpisaniu „karma.veterinary", na końcu wywiadu damy Wam bezpośredni link do ich profilów w mediach!



Czy dostanie się do szkoły jest łatwe?

Karolina: Myślę, że większość osób które dostały się na medycynę weterynaryjną uważa to za mniejszy, bądź większy sukces. Nawet jeśli dana osoba celowała w coś z wyższym progiem punktowym, np. w medycynę ludzką, a na weterynarię poszła tylko dlatego, że nie dostała się na wymarzony kierunek. Progi punktowe są wysokie i napisanie matury na odpowiedni poziom zawsze jest okupione wysiłkiem włożonym we wcześniejszą naukę. Progi ustalane są przez liczbę osób chętnych do studiowania i ich wyniki maturalne. Wiele osób i ich marzeń odpada co roku na etapie rekrutacji. Wielu przeszło ją pozytywnie dopiero za drugim, lub trzecim razem po poprawieniu wyniku matur. Na tej podstawie uważam, że jest to kierunek na który trudno się dostać.


Praktyki (czy macie na czym ćwiczyć, jak wyglądają, ile ich jest, czy dobrze przygotowują do pracy?

K: Moim zdaniem praktyk na studiach jest o wiele za mało i nie przygotowują one do pracy. Bez indywidualnie odbywanych praktyk w klinikach i gabinetach weterynaryjnych niewiele by się po studiach umiało. Studia również wymagają praktyk do odbycia w klinikach, lub innych miejscach co parę semestrów, ale trzeba je ustalać indywidualnie i odbywać w czasie wakacji. Są oczywiście też staże uczelniane, ale dopiero na ostatnich semestrach, a osobiście uważam, że praktyka powinna być odbywana już od pierwszego roku.


Jakie mieliście, macie oczekiwania do wybranej uczelni?

Najlepiej nie mieć oczekiwań. Uczelnia nie nauczy studentów wszystkiego. Nie poprowadzi za rączkę przez medycynę weterynaryjną i nie wypuści jako idealnych lekarzy weterynarii gotowych do pracy w zawodzie. Nie każdy przedmiot i temat na studiach będzie ciekawy i przydatny. Nie szkodzi, że Ty doskonale wiesz, że w przyszłości będziesz zajmować się np. tylko psami i kotami, a na bydło nawet nie spojrzysz – jako lekarz masz teoretycznie umieć wyleczyć też bydło, kozy, owce, świnie, konie, pszczoły i wiele, wiele więcej.


Jak oceniacie stopień trudności tych studiów?

Studia weterynaryjne są trudne, gdyż jest mnóstwo różnorodnej wiedzy do zapamiętania. Nie ma jednego dobrego źródła do nauki, więc do opanowania jednego zagadnienia trzeba zazwyczaj czytać kilka podręczników. Nauka pochłania bardzo dużą część życia studenta weterynarii. Dużo trzeba się przykładać, choć czasem mimo nauki, bez szczęścia na zaliczeniu się nie obejdzie.


Pasja czy kierowanie się wizją dobrej pracy?

K: Dla mnie pasja. Idąc na studia zdawałam sobie sprawę z marnych zarobków lekarzy weterynarii, zwłaszcza w klinice na początku kariery. Wiem że w inspekcji weterynaryjnej, lub na leczeniu zwierząt gospodarskich byłyby lepsze pieniądze, ale z pełną świadomością wybieram klinikę małych zwierząt.
Maciej:Możliwe jest zarabianie w weterynarii dużych pieniędzy, ale na wybór tych studiów nie powinna wpływać wizja szybkiego bogactwa.


Czy jest strach przed znalezieniem pracy po studiach, czy raczej nie ma z tym problemu?

K: Nie boję się braku miejsca pracy, ale o to jak sobie poradzę jako samodzielny lekarz. Boję się, gdyż wiem ilu rzeczy jeszcze nie wiem. Dużo czytam poza tokiem nauczania studiów, zwłaszcza dzięki narzuconemu sobie obowiązkowi regularnego publikowania postów edukacyjnych, więc mam nadzieję, że zdążę do końca studiów nauczyć się jak najwięcej, ale wiem, że dopóki nie pójdę do pracy - nigdy nie będę na nią gotowa.


Czy taką samą decyzję podjęlibyście ponownie?

K: Zawód jest póki co moim wymarzonym, ale same studia być może skutecznie odepchnęły by wizję powtórnego wyboru tej ścieżki zawodowej. Na studiach uświadomiłam sobie, że nie trzeba być lekarzem weterynarii, żeby pracować przy zwierzętach, lub mieć z nimi kontakt. Teraz się śmieję, że ktoś "mądrzejszy" w naszym wieku zarabia pieniądze już od 5 lat, a u nas studia nie dość że trwają długo, to jeszcze są na tyle zajmujące, że ciężko o jakąś pracę w trakcie ich trwania.
M: Ja raczej podjąłbym taką samą decyzję.


Jak wybrać dobrą uczelnie, chcąc iść w tym kierunku?

K: Kierować się opiniami studentów, absolwentów i pracodawców. Wybrać taką, jaka oferuje nauczanie najbliższe naszym zainteresowaniom.
M: Czasem najważniejszym kryterium jest odległość uczelni od domu i to również jest dobra strategia.


Miłość do zwierząt, czy jest potrzebna?

M: Czasem pomaga, czasem przeszkadza, dużo różnych sytuacji wymaga innego podejścia.
K: To bardzo trudne i kontrowersyjne pytanie. Moim zdaniem miłość nie jest jednak potrzebna. Znam wiele osób, które nie lubią psów czy kotów, przez co będą leczyć zwierzęta gospodarskie, pracować w rzeźni, lub w inspekcji weterynaryjnej i pewnie będą w tym świetne! Jednak nie trzeba czegoś kochać żeby to leczyć dobrze i skutecznie. Za to być może lepiej przeżyje się porażkę w ich leczeniu, bo porażki przy kochanych zwierzętach mogą być bardzo trudne i to nawet właśnie miłość do zwierząt może czasem uniemożliwić pracę w tym zawodzie. Myślę jednak, że nienawiść do zwierząt nie jest wskazana. Może się ona przerodzić w złe traktowanie zwierząt przez takiego lekarza, co nie jest dopuszczalne. Tak jak mimo miłości do zwierząt można przyzwyczaić się do widoku ich cierpienia w czasie leczenia i znosić żal po ich odejściu - z całą pewnością początkowa miłość do zwierząt może uchronić przed późniejszym ich nienawidzeniem w razie setnego z rzędu zadrapania, pogryzienia, lub wypalenia zawodowego, choć zwykłe zrozumienie zwierzęcej natury też powinno spełnić tę rolę. Weterynaria to nie tylko leczenie zwierząt, więc miłość do nich nie jest konieczna, ale na pewno jest przydatna i doceniana przez opiekunów zwierząt.
foto

Gdzie można studiować weterynarię?

M: Uczelnie z możliwością studiowania weterynarii znajdują się w 7 miastach: w Warszawie, Wrocławiu, Lublinie, Krakowie, Olsztynie, Toruniu i Poznaniu.


Co trzeba zdawać na maturze?

K: Każda uczelnia może mieć własne wymagania. Głównie jest to rozszerzona biologia i rozszerzona chemia.


Ile trwa studiowanie weterynarii, czy to wystarczająco?

K: Trwa 11 semestrów, czyli minimum 5,5 roku (jak ktoś sobie nie radzi, to studiuje dłużej). Mówiąc o podstawowych 11 semestrach pod kątem długości: myślę, że można by było skończyć te studia o wiele szybciej z tą samą wiedzą, gdyby wyrzucić niepotrzebne przedmioty. Jako absolwenci uniwersytetu mamy być jednak z założenia uniwersalni, czyli zdolni do rozmowy z opiekunem zwierzęcia na różne tematy. Szkolą nas więc z wielu dziedzin, które studentom mogą wydawać się nieprzydatne. Jeśli jednak chodzi o doświadczenie i wiedzę na temat leczenia, to często po studiach nie jest ona wystarczająca i młody lekarz ma ciężkie początki w zawodzie.


Jeśli nie wybralibyście weterynarii, to co? Jakie istnieją pokrewne kierunki, dla kogoś kto chce nieść pomoc zwierzętom?

K: Przed studiami nie widziałam siebie absolutnie w niczym innym poza weterynarią i byłam załamana możliwością niedostania się na studia. Teraz jednak widzę, że przesadzałam, opcji jest bowiem mnóstwo. W obecnych czasach dobry technik weterynarii jest czasem cenniejszy dla kliniki niż kolejny lekarz. Może on w końcu samodzielnie wykonywać mnóstwo czynności i badań. Można być też zwierzęcym dietetykiem, behawiorystą, fizjoterapeutą, groomerem, petsitterem, trenerem, można założyć hodowlę zwierząt, hotel dla zwierząt, schronisko, fundację, szkółkę jeździecką, agroturystykę z małym zoo, lub farmą, prowadzić dom tymczasowy dla zwierzaków, sklep zoologiczny, lub można wytwarzać akcesoria dla zwierzaków na zasadzie rękodzieła… Jeśli pragnie się bliskości ze zwierzętami można też po prostu mieć swoje stadko w domu, a zarabiać na czym innym - świat się nie kończy, a i opcji jest dużo. Jeśli ktoś jest dobry z biologii i chemii może wybrać się na medycynę ludzką, farmację, kierunek lekarsko-dentystyczny, lub dużo mniejszych, pokrewnych kierunków. Co ciekawe wielu studentów weterynarii ma wcześniej, lub później doświadczenie ze studiowaniem prawa.


Specjalizacje, opowiedzcie coś o nich więcej. Kiedy się ją wybiera?

M: Nie każdy weterynarz robi specjalizacje, w przeciwieństwie do medycyny ludzkiej tutaj są bardziej dodatkiem niż podstawą zawodu.
K: Podstawowe studia weterynaryjne mają kompletną mieszankę tematów i ścieżek weterynaryjnych właśnie po to, żeby student był świadomy ich istnienia, ich treści, specyfiki i charakteru, oraz żeby sprawdził czy mu dana dziedzina odpowiada i ewentualnie postanowił się w danym kierunku rozwijać. Tak naprawdę jednak decyzję o wyborze specjalizacji można podjąć w każdym momencie. Na studiach według naszych zainteresowań, lub w czasie pracy zależnie od zapotrzebowania. Żeby jednak ją zrealizować trzeba przepracować odpowiedni czas w zawodzie, zapłacić ustaloną kwotę, oraz przestudiować na specjalizacji kilka semestrów. Te parametry mogą być inne dla każdej specjalizacji, więc ciężko je tutaj wymienić.


Jakie oczekiwania względem przyszłego zawodu zostały najbardziej "pogrzebane" w trakcie studiów?

Chyba marzenie o spokojnej, niestresującej pracy i o miłych, bezkonfliktowych klientach. Nasz zawód jest bardzo emocjonalny i dla nas i dla opiekunów zwierząt. Często są to niestety emocje negatywne, związane z cierpieniem danego zwierzęcia. Właściciele potrafią wyładować napięcie związane ze stresem, utratą przyjaciela, lub nakładem finansowym na lekarzu weterynarii, nawet gdy lekarz nie zrobił niczego źle, a danej sytuacji nie dało się uniknąć. Nasza psychika jest czasem mocno obciążona.


W jakim zakresie studia przygotowały Was wystarczająco do wykonywania zawodu? Co było najtrudniejsze na początku pracy/praktyk?

K: Na daną chwilę czuję się wystarczająco przygotowana m.in. w dziedzinie schematu planu badania, czyli w tym co badać gdy nie wie się co zwierzęciu dolega i jak się tego dowiedzieć, czyli po kolei od wywiadu, poprzez badania podstawowe, do badań dodatkowych. Najtrudniejsze w praktykach póki co są dla mnie leki, najbardziej te rzadko stosowane, czyli co dany lek robi, jaki lek podać na niecodzienną przypadłość, jakie są skutki łączenia leków, no i najczęściej gdzie dany lek leży, ale to już kwestia nauki danej kliniki na pamięć, doświadczenia i wsparcia książkowego.


Co najlepiej wspominacie ze studiów na obecną chwilę?

Najlepiej wspomina się miłych profesorów, ciekawe zajęcia, kolegów ze studiów, no i ogół studenckiego życia.
foto

Czy Wasze życie było już wcześniej związane ze zwierzętami? Jak?

Głównie w postaci różnych zwierząt domowych w naszych rodzinnych domach. Od małego ratowaliśmy też różne zwierzątka z opresji we współpracy z lokalnymi lekarzami weterynarii.


Planujecie mieć własny gabinet?

Tak, po przepracowaniu jakiegoś czasu u kogoś w klinice dla złapania doświadczenia, lub równolegle z taką pracą. Na początku to będzie coś małego, rozwijane w miarę zapotrzebowania klientów.

Były chwile zwątpienia w trakcie studiów? A może już po nich?

Cały czas są, najczęściej gdy idzie coś nie tak, nie uda się jakieś zaliczenie, lub gdy konieczna jest nauka na wszystko na raz i wątpi się we własne siły. Nigdy jednak nie chcieliśmy porzucić tych studiów, a małe wątpliwości mijają gdy pokona się bieżące trudności.


Wiele razy klienci gabinetów z problemami z behawiorem czy żywieniem idą do lekarza weterynarii - w jakim stopniu jesteście przygotowani do odpowiedzi na te pytania? Jak to wygląda na studiach?

K: Osobiście przykładam dużą wagę do takich zagadnień i kształcę się w nich samodzielnie. Nie chcę przed przyszłymi klientami przyznawać się do niewiedzy na temat tak istotnych spraw, mimo że mają one swoich specjalistów. Ta wiedza nie jest jednak obowiązkowa dla lekarzy weterynarii i wielu nie zaprząta sobie nią głowy. Na studiach nie mamy behawioryzmu, a dietetyka omówiona jest powierzchownie.


Czy przed studiami już uczyliście się czegoś związanego z weterynarią? Pomogło Wam to w trakcie studiów?

Rozszerzona biologia i chemia daje dobre podstawy tym studiom, jednak ciężko o coś co wspomogłoby naukę długoterminowo. Zakładamy, że osoby po technikum weterynaryjnym byłyby bazowo lepiej przygotowane na studia weterynaryjne niż uczniowie liceum. Z całą pewnością warto czytać literaturę fachową nawet gdy nie rozumie się niektórych zagadnień, gdyż wiele zostaje w głowie. Gdy taki temat zostanie poruszony na studiach uruchamia się pamięć „gdzieś o tym już kiedyś czytałam/łem!" i dalej zapamiętuje się o wiele lepiej.


Idąc na studia weterynaryjne, ludźmi kierują różne powody, kiedy odradzisz ten kierunek?

Gdy ktoś myśli, że jako lekarz weterynarii będzie pracował TYLKO ze zwierzętami, to jest w błędzie: najpierw jest to praca z opiekunem danego zwierzęcia i od niej dużo zależy. Umiejętności interpersonalne są naszym zdaniem bardzo ważne. Odradzamy również ten kierunek jeśli ktoś jest bardzo wrażliwy, zbyt mocno kocha zwierzęta i nie byłby w stanie patrzeć na ich cierpienie. Do lekarza często przychodzą zwierzęta chore i cierpiące, właśnie po to żeby lekarz im pomógł, a nie żeby rozpłakał się nad ich losem i nie był w stanie niczego zrobić. Złym tropem są także wizje dużego zarobku.
foto

Jaką radę dacie osobom, które myślą o podjęciu tych studiów?

Skoro o nich myślą, niech je gruntownie przemyślą: wszystkie za i przeciw, kierunki alternatywne, to czy są w stanie poświęcić minimum 5,5 roku na studia, czasem 2/3 dnia na naukę, nierzadko zrezygnować z hobby, lub mocno je ograniczyć, czy są w stanie pracować w stresie, pod presją, na samodzielnym stanowisku, z nie najwyższą pensją, z roszczeniowymi klientami i cierpieniem zwierząt w tle. Jak z tym się pogodzą, to dalej będzie już z górki. Dobrym pomysłem będzie odwiedzenie lokalnej kliniki weterynaryjnej i porozmawianie o tym z lekarzami, lub poproszenie o jeden dzień praktyk, żeby zobaczyć jak to wygląda od kuchni.

Instagram Karoliny i Macieja: Klik

Facebook: Klik

Aby wyświetlić komentarze potrzebujemy użyć ciasteczek
Aby strona działała poprawnie, wykorzystujemy pliki cookies. Umożliwia nam to korzystanie z narzędzi marketingowych i analitycznych. Kliknij “akceptuję”, jeżeli zgadzasz się z naszą polityką cookies .