-Wsiadaj, porozmawiamy po drodze.

To nie mógł być normalny wywiad. Przy tylu psach zawsze coś się dzieje. Asia ciągle jest w biegu, pies jest tu w centrum uwagi. Trzeba zadbać o niego kompleksowo, nie wolno rozmieniać się na drobne. Ta fascynacja psami objawia się na różne sposoby.

- Założyłam salon, żeby mieć dodatkowe źródło dochodu. Paradoksalnie dlatego, że uznałam, że zajmie mi on mniej czasu, niż dotychczasowa działalność. W sumie to chciałam dzięki temu mieć więcej czasu na bieganie, na dogtrekking, chociaż to może dziwnie brzmi. – opowiada w drodze – Tu nie ma żadnej ciekawej historii. – dodaje. „W sumie to kupiliśmy suszarkę dla naszych psów i jakoś tak wyszło” – żartuje jej mąż. Ale czuć, że decyzja o kursie groomerskim i otwarciu salonu sięga dużo głębiej.

- Zawsze podobało mi się, kiedy psy są zadbane, kiedy widać ich budowę ciała, jak różne są. Na wystawach zawsze podziwiałam te psy, jak dobrym przygotowaniem do pokazu można uwydatnić ich cechy. – przyznaje w końcu – Lubię uczyć się o psach.

- Co może nam, naszemu psu, dać dobry grooming?

- Nasz pies będzie się lepiej czuł, będzie odświeżony, dla właścicieli to też ważne, żeby ich pies ładnie wyglądał. Jesteśmy w stanie wady postawy, np. zupełnie krzywe łapy, ukryć dobrym strzyżeniem, albo uwydatnić nim różne cechy, jak dobrze zbudowana klatka piersiowa, linia grzbietu. Byłam zaskoczona, jak duży wpływ na to, jak nasze oko odbiera zewnętrzną budowę psa ma właśnie ułożenie szaty. Bardzo lubię te zdjęcia „przed i po”, kiedy widać moją pracę. Sprawia mi radość, kiedy właściciele po zabiegu niemal piszczą z zachwytu „Aaa! To naprawdę mój pies?!” Cieszy mnie też, że ludzie chcą dbać o swoje zwierzaki.

- Czy kurs był ciężki?

- Tak, ale satysfakcjonujący. To naprawdę dobry kurs, wiedziałam, że jeśli naprawdę chcę się czegoś nauczyć, to nie mogę patrzeć na to, jak trudna będzie nauka. Byłam zdecydowana odbyć właśnie ten kurs.

- Co dał Ci kurs? Czy twoja świadomość, czym jest grooming zmieniła się po odbyciu go?

- Tak, wiedziałam, czym jest grooming, ale faktycznie, dopiero kurs zmienił moją świadomość, jak rozległą jest dziedziną. Ile czynności jest do wykonania. Nie miałam tak bardzo poukładane w głowie, w jakiej kolejności wykonywać różne czynności, jak ważne to jest przy wykonywaniu zabiegu. Dużą trudnością na kursie było dla mnie zapamiętanie, co robić po kolei. Prowadząca, Judyta Latos stawiała na to, żebyśmy jak najszybciej stawali się samodzielni, żebyśmy sami umieli tego psa zrobić. I bardzo często podczas kursu łapałam się na tym, że jeszcze czegoś zapomniałam. Tu nie wyczyściłam uszu, tu nie przycięłam pazurów, a tu zapomniałam najpierw podgolić okolice intymne, a już chciałam przechodzić do dalszego strzyżenia. Kolejna rzecz to to, ile trików można wykorzystać na wycięcie określonych kształtów. Kolejną rzeczą, która mnie zaskoczyła, było to, ile jest różnych rodzajów szat i jak bardzo przez to różni się ich pielęgnacja. Następną sprawą jest to, jak ważne jest przygotowanie szaty przed zabiegiem – bez kąpieli, bez dobrego rozczesania nigdy nie osiągniemy takich efektów, jak przy dobrym przygotowaniu do samego strzyżenia.

- No i właśnie, co kiedy ktoś przyprowadza psa rasy, z którą nie miałaś jeszcze do czynienia? Czy rzucasz się od razu na głęboką wodę?

- Mówię wtedy klientowi, że nie miałam jeszcze takiego psiaka, chętnie podejmę się wyzwania, jeśli jest gotów mi zaufać. Rozmawiamy wtedy o rasie, szacie, chętnie słucham wskazówek klienta i jego własnych obserwacji. Pytam, czy pies jest szykowany na wystawę, bo wtedy sugerowałabym przygotowanie psa przez kogoś, kto już pracował z tą rasą, kto ma już z nią jakieś doświadczenie. Do mnie zapraszam, kiedy jest jakaś dłuższa przerwa w wystawach, żebyśmy chociaż raz mogli poddać psa pielęgnacji tak, jakbym robiła go na wystawę, ja też dużo czytam o tej rasie, staram się czegoś dowiedzieć, oglądam zdjęcia z wystaw, żeby wiedzieć, jak można go ostrzyc, czytam o tym, na co zwracają uwagę sędziowie, pytam innych groomerów, jak oni to robią – i to już zwykle mi wystarcza, by sobie dać radę. Najważniejsze jest, żeby klient wiedział, że jeszcze z tą rasą nie pracowałam, bo jak wspomniałam, te są bardzo różne.

- Czyli raczej groomer powinien znaleźć sobie specjalizację, czy jest możliwe, aby groomer był „od wszystkiego”?

- Myślę, że śmiało groomer może być od wszystkich ras, bo jeżeli zna tajniki przygotowywania różnych rodzajów szat, jest groomerem skupionym na czymś więcej, niż tylko pet grooming, przygotowuje psy wystawowe, śledzi, na co zwracają uwagę sędziowie, to może śmiało obsłużyć wszystkie rasy. Natomiast specjalizacja też może być bardzo dobra, np. specjalizacja w trymowaniu, które jest moim ulubionym sposobem pielęgnacji psów i bardzo chętnie trymuję terriery i inne psy szorstkowłose.

Asia mówi konkretnie i rzeczowo, bez dygresji, ale nie trzeba jej ciągnąć za język – chętnie opisuje grooming pod kątem technicznym, ale też jako profesję. – Myślę, że w Polsce jest na tyle mało groomerów trymujących, że jeśli mamy wybór zaprowadzić naszego szorstkowłosego do groomera, który po prostu lubi trymować, a do groomera, który zwykle tylko strzyże „ale dla nas zrobi wyjątek”, to polecam wybrać tego pierwszego. Efekty mogą nas bardzo pozytywnie zaskoczyć. – kontynuuje wywód. Słychać wyraźnie, że pies i poprawne wykonanie usługi są zawsze najważniejsze, zadowoleni mają być wszyscy. – Zdarzało mi się polecać moje koleżanki, kiedy wiedziałam, że pies często jest wystawiany, a one specjalizują się w tej rasie. Albo kiedy klienci po prostu mieliby za daleko, a w okolicy mają groomera, który moim zdaniem wykonuje swoją pracę naprawdę dobrze. – a rzeczywiście, jest w czym przebierać, salony fryzjerskie dla psów powstają cały czas, coraz więcej osób dba o swoje zwierzaki.

- Bardzo lubię, kiedy właściciele dopytują mnie o zabieg, kiedy chcą się czegoś nauczyć, dowiedzieć, jak lepiej dbać o swojego psiaka. Pokazuje mi to, że takim osobom zależy, że ich świadomość o dobrostanie jest duża, że nie mają psa „bo inni mają, to mi też wypada”, tylko starają się czegoś o nim dowiadywać, starają się zadbać o niego jak najlepiej, dostosować swoją dbałość do potrzeb zwierzaka. Wtedy chętnie o tym wszystkim opowiadam. Chętnie też tłumaczę, dlaczego używam danego szamponu, a nie innego, dlaczego strzygę tak, a nie inaczej, dlaczego polecam właśnie taki sposób pielęgnacji. – kontynuuje zajęta tematem – Chcę, żeby ludzie jak najlepiej wiedzieli, jak zajmować się swoim pupilem. Żeby ta współpraca groomer-właściciel była sprawna, jak najlepsza.

- Czy regularne chodzenie do groomera jest ważne?

- Najpierw ustalmy, co znaczy regularnie: dla ras długowłosych typu shih-tzu, yorkshire terrier, maltańczyk, jeśli chcemy, żeby zwierzak ciągle był zadbany, żeby te kształty były zachowane, to powinniśmy z nim chodzić co półtorej miesiąca, maksymalnie co dwa. Jeśli sama fryzura nie jest tak ważna, a właściciel pomiędzy wizytami dba o zwierzę, wyczesuje, patrzy, czy nie powstają kołtuny, to może przychodzić nawet co trzy miesiące. Mam pieski, o które właściciele faktycznie dbają, przychodzą co 3-4 miesiące i owszem, jest więcej do ścięcia, ale pies nie musi znosić nieprzyjemnego rozczesywania kołtunów, a ja nie tracę na to czasu, który powinnam poświęcić na kąpiel i strzyżenie. Naprawdę wiele zależy od właściciela. Natomiast kiedy pies jest rasy o sierści dwuwarstwowej, niezbyt długiej, jak husky, malamut, krótkowłosy owczarek niemiecki, to wystarczające będzie przyjście raz na kilka miesięcy, np. raz na pół roku. Wtedy, przy takich rasach, rzadko zdarza się doprowadzić je do stanu, kiedy trzeba je bardzo inwazyjnie czesać, usuwać kołtuny, filce i zaklejki… no, chyba że pies faktycznie siedzi w dużym brudzie lub wilgoci, albo kiedy zrobi psikusa właścicielowi i ucieknie, wytarza się w czymś klejącym. Wszystko zależy od typu szaty. I tak, stały groomer dla psa może dać dobry efekt, choćby dlatego, że z każdą wizytą pies jest mniej zestresowany, już się znamy, pamiętam dobrze, jaką psiak ma sierść, jakie są oczekiwania właścicieli, a sam zabieg nie przedłuża się z powodu złego stanu szaty. Musimy zajrzeć w każdy zakamarek, wszystko wybadać, zdarza się, że pod palcami wyczuwamy pasożyty, guzy, kleszcze, strupy, zauważamy drożdżycę na łapkach, problemy z uszami, czy choćby z zębami, o których właściciel nie miał pojęcia i dzięki temu może zareagować.

W galeriach zdjęć zakładów naszą uwagę zwracają przede wszystkim zdjęcia „przed i po”. To one wzbudzają nasz zachwyt, pokazują, ile może zdziałać dobre strzyżenie. Ale nie pokazują w pełni, z czym mierzą się groomerzy podczas zabiegu. -Często zdarza się, że psy przychodzą z gumą do żucia wlepioną w sierść. – wiele z takich, zdawać by się mogło błahych, szkopułów to właśnie spora część pracy przy zabiegu. - Często właściciele po prostu nie mają cierpliwości do czesania, albo zwyczajnie nie umieją ustawić psiaka, żeby stał w miejscu w czasie zabiegu. Wtedy lepiej przyprowadzać go częściej.

No właśnie, jak się okazuje – bardzo wiele zależy od nas, właścicieli. Nie ma bezpośrednich przeciwwskazań, abyśmy strzygli i czesali nasze pociechy sami, musimy jednak umieć realnie ocenić nasze umiejętności. - Zdarza się, że po takiej samodzielnej próbie pies trafia do groomera z odciętym kawałkiem ucha czy ogona. Nieraz też jest tak, że pies trafia do salonu trochę przystrzyżony, tak w jednej trzeciej, a my musimy dokończyć. I wtedy i strzyżenie i tak musimy dokończyć u groomera, i pies, jeśli został zraniony podczas domowego strzyżenia cierpi, a do tego ma uraz i w salonie też zachowuje się gorzej, boi się. – kontynuuje Asia – Te maszynki kupowane w znanych sieciówkach często są za słabe, psują się. Trzeba umieć dostosować narzędzia. No właśnie często jest tak, – dodaje – że ludzie zabierają się za to, nie przygotowawszy uprzednio psa, to znaczy do zabiegów pielęgnacyjnych, to dla psa przecież nowa sytuacja i wtedy może wpaść w panikę. Właściciel zwykle nie wie, w przeciwieństwie do groomera nie jest przygotowany na to, jakie ruchy może wykonać jego pupil w trakcie strzyżenia. Nie ma specjalnego stołu, nie ma możliwości przypięcia psa, jeśli ten jest wyjątkowo ruchliwy. – To jest to, o czym wspomina się coraz częściej: tak jak ludzie chodzą do specjalisty, tak i nasze psy na to zasługują. Ja sam często spotykałem się z drwiącymi komentarzami odnośnie psich fryzjerów, że „ludzie to już nie mają co z pieniędzmi zrobić”, a jednak okazuje się, że wizyta u groomera to też dbanie o zdrowie naszego psiaka, tak fizyczne (zdrowa sierść, zdrowa skóra), jak psychiczne (wszak specjalistka/specjalista pomoże nam z oswajaniem zwierzęcia z nową sytuacją). - Z każdym psem muszę się zapoznać, muszę poznać jego charakter. – dodaje Asia. - Za 400 metrów skręć w lewo. – wtóruje jej nawigacja.

- Czyli groomer musi być też dermatologiem, behawiorystą i technikiem?

- Dermatologiem nie, to zdecydowanie za dużo powiedziane, dermatologia to bardzo rozległa dziedzina. Racja, musimy znać podstawy, przecież niektóre choroby i zmiany skórne są przeciwwskazaniem do poszczególnych zabiegów groomerskich. Tak samo w czasie zabiegu możemy wykryć różne nieprawidłowości: odparzenia, łysienie plackowate, które może być oznaką problemów np. z tarczycą, wtedy trzeba poinformować właścicieli, że pies musi iść na badania. Zdarzało mi się, że takie rzeczy wychodziły podczas zwykłego, rutynowego groomingu, kiedy właściciel chciał, kolokwialnie mówiąc, doprowadzić psa do porządku. Być może są groomerzy, którzy dodatkowo studiują dermatologię, żeby jeszcze lepiej móc dbać o zwierzęta, lepiej rozumieć ich problemy, wtedy to bardzo na plus, bardzo to szanuję. Wiedza o behawiorze na pewno się przydaje. Wiele psów na tyle się boi zabiegu, że walczą. Walczą, gryzą i zdarza się, że są tak zlęknione, że walczą na śmierć i życie i nie obejdzie się bez pomocy lekarza weterynarii, który podaje środki uspokajające, aby zabieg można było wykonać (chodzi o przypadki, w których zabiegi groomerskie są niezbędne – przyp. aut.), ale to przypadki skrajne. Z reguły da się opanować sytuację spokojnym postępowaniem, posiadając wiedzę behawioralną i doświadczenie, bo musimy przewidywać, jak pies może się zachować, jak złagodzić psu doświadczenie nowej sytuacji. W przypadku większych psów też nieraz przydaje się siła fizyczna, aby zwierzaka przytrzymać, wtedy dobrze jest mieć pomoc, najlepiej osoby również znającej się choć trochę na behawiorze psów… A kwestie techniczne? Oczywiście, trzeba mieć wiedzę techniczną, choćby po to, by umieć dobrać sprzęt, wykonać prawidłowe cięcia.

Na fanpage’u salonu Skylos PIEScidełko Asia napisała: „Dużych psów boję się tylko tyle, ile zdroworozsądkowo należy się ich bać.” Rzeczywiście, widok drobnej groomerki przy takich rasach, jak mastify czy czarne teriery rosyjskie robi wrażenie. W tym samym wpisie widzimy zdjęcia nowofundlandki – psa, którego nie powinno się strzyc, ale jak czytamy, musiała być obcięta ze względu na atopowe zapalenie skóry – takie było zalecenie lekarza. -Dopóki pies nie wykazał zachowań sugerujących mi, że zamierza zaatakować, albo że będzie mnie dość mocno dystansował, to nie zakładam, że pies może być zły i niebezpieczny. Do wszystkich psów podchodzę z pozytywnym nastawieniem. Natomiast mam w głowie, że jest to większe zwierzę, że może wyrządzić większą krzywdę i trzeba zadbać o swoje bezpieczeństwo. Czasem trzeba użyć kagańca. Jeżeli to nie wystarcza, bo pies sprytnie go zdejmuje, albo tak się rzuca, że może mnie kagańcem uderzyć, albo zrobić sobie krzywdę moimi narzędziami, to proszę o pomoc drugiej osoby w utrzymaniu psa. I tu jest różnie, bo czasami dobrą osobą okazuje się właściciel, jeśli potrafi wykonać moje instrukcje, przytrzymać go prawidłowo i nie przenosić na niego jeszcze więcej stresu, a czasem jest tak, że nie może to być właściciel, bo z właścicielem pies szaleje jeszcze bardziej, nakręca się, albo po prostu właściciel nie ma siły, aby go przytrzymać – wtedy najczęściej pomaga mi mój mąż, również z wykształceniem w kierunku pracy z trudnymi psami. Ale bardzo często duże psy okazują się spokojniejsze niż małe. Zresztą ja lubię pracę z dużymi psami – podsumowuje.

Z rozmowy dowiedziałem się, że duży wkład w udany zabieg groomerski ma zapewnienie psu dogodnych warunków, zniwelowanie jego stresu całą sytuacją. W końcu dla psa to niemal jak wizyta w lecznicy weterynaryjnej, a na pewno nie jest to sytuacja codzienna. Niektóre psy nie dadzą się poddać zabiegowi, jeśli na jego oczach kręcą się jacyś ludzie, czy inne psy. Niektóre boją się obcych ludzi, inne nożyczek. Trzeba dać im poczucie bezpieczeństwa. - Ale niewiele jest psów, które naprawdę się nie stresują tą sytuacją. – podkreśla Asia. – Warto, jeżeli mamy szczeniaka, od małego przyzwyczajać go do stołu groomerskiego, postawić go na nim i dać smaczka; potem do wanny i dać smaczka, podotykać różnych części ciała, podnieść łapy i również nagrodzić. Potem, kiedy szczenię ma 3-4 miesiące warto z nim odbyć pierwszą kąpiel i zapoznać go z dźwiękiem maszynki do strzyżenia, suszarki, żeby przyzwyczajał się do salonu, gdzie dużo jest różnych zapachów, szczególnie innych psów, żeby nie bał się takiej wizyty. W przypadku dorosłego psa warto jest przed strzyżeniem zabrać go do salonu raz, drugi, żeby zapoznał się z miejscem, dać mu smaczka, może postawić go na stole, przy właścicielu, tak możemy przygotować psa, żeby przy pierwszym zabiegu czuł się bardziej komfortowo.

Górnej granicy przeprowadzania zabiegu nie ma. Ale trzeba zwrócić uwagę, że stare psy mogą cierpieć na zespół zaburzeń poznawczych, bóle kręgosłupa, bóle stawów, mogą zapominać sytuacji, do których były przyzwyczajane, a to wszystko może spowodować, że taki staruszek będzie problematyczny. Zadaniem właściciela jest poinformować o takich schorzeniach, a zadaniem groomera – tak dostosować swoje działania, aby złagodzić staruszkowi doświadczenie zabiegu. 

Powoli zbliżamy się do celu. Asia nie przestaje opowiadać o swojej pracy, najpierw w samochodzie, potem z dyktafonu słychać zaangażowanie i pasję. Tematy, od których czasem dostaję gęsiej skórki. -Pod takim niezadbanym, sfilcowanym futrem, kiedy pies za długo chodzi w kołtunach, jeśli zagnieździ się tam wilgoć, robi się taki piekarniczek i dochodzi w najlepszym wypadku do odparzeń i wysypki, ale może to prowadzić nawet do powstania otwartych ran na ciele. – mówi – Przy chorobach skóry, zdarza się, że lekarze weterynarii zalecają regularne kąpiele w specjalnych szamponach. Często ludzie robią to w domu, ale jeśli pies z jakiegoś powodu nie daje się właścicielowi pielęgnować, lub ten nie ma czasu czy warunków ku temu, to właśnie takie regularne wizyty u groomera pomagają w utrzymaniu skóry w zdrowiu. – Z każdą minutą okazuje się, że tematów, które groomer podejmuje wkraczając na tę ścieżkę zawodową jest znacznie więcej, niż może się wydawać.

- Czy grooming to tylko czesanie, strzyżenie i „wydmuchiwanie kudłów”?

- Oj nie, zdecydowanie nie. Podczas wizyty u groomera robimy taki generalny przegląd tego, co dzieje się z psem na zewnątrz. Musimy dokładnie znać i umieć wybadać wszystkie schorzenia, które objawiają się na zewnątrz. Regularne wizyty pomagają też niektórym z nich zapobiec.

- Jakie cechy powinien posiadać dobry groomer?

- Ojej, trudne pytanie. Na pewno finezję, odrobinę ciągot artystycznych. Takie zamiłowanie, by coś dopieścić, poprawić. Cierpliwość, szczególnie do detali, ale i oczywiście do psów, do tego, że często będą się nam wyrywać, że nieraz pięknie umyty piesek, gotów do strzyżenia, do trymowania, nagle zesika nam się na stole i na tym położy, a my musimy zacząć wszystko od nowa. Cierpliwość do tych gryzących. Do tych walczących. Tak, ciągoty estetyczne i cierpliwość.

- Czy polecasz zostać groomerem?

- Jeśli ktoś to czuje, jak ja, jeśli jest gotów stać przy stole groomerskim osiem godzin i kręcić się wokół psa, klęczeć przed nim, nachylać, jeśli ma dość siły, żeby przytrzymać psa, który się wyrywa, nie brzydzi się tym, że psy czasem przychodzą bardzo brudne, nawet w moczu, w kale, to myślę, że tak, polecam!

- Domyślam się, że nie jest to najtańszy biznes do otwarcia?

- Zakup sprzętu może mocno zaboleć. Stół groomerski, wanna… – nie pamiętam teraz dokładnie cen, ale to było kilkanaście tysięcy łącznie. Natomiast nie uważam, że to biznes najdroższy na świecie, jest wiele znacznie kosztowniejszych. To wszystko zależy od tego, czy ma się już lokal, czy nie, jak bardzo trzeba go dostosować, czy będziemy go kupować, czy wynajmować. Jeżeli chcemy oferować usługi na wysokim poziomie, jeśli chcemy, żeby klienci byli zadowoleni, żeby psy były ładnie ostrzyżone, to nie możemy oszczędzać. Cieszę się, że wolałam zapłacić więcej za cały sprzęt, bo teraz mogę wykonywać swoje usługi na takim poziomie, na jakim chcę. Przy wyborze sprzętu musimy pamiętać, żeby dbać o nasze kręgosłupy, bo naprawdę, są one cały czas obciążone podczas pracy, trzeba zadbać, aby stół i wanna miały podnośnik, aby ich wysokość, pozycję można było dostosować do psa, do nas, aby strzyżenie było wygodne. Plus lepsza, mocniejsza suszarka to krótszy stres dla psa podczas suszenia, a dla nas możliwość przyspieszenia usługi. Dobre szampony to z kolei lepsza jakość sierści i skóry, a w ślad za tym lepsze obcięcie, bo szata jest dobrze przygotowana. Dobra maszynka to lepsze strzyżenie, a swojej pracy nie wyobrażam sobie bez dobrej jakości, nie tanich szczotek.

- Czy słyszałaś o jakichś chorobach zawodowych groomerów?

- Pylica płuc. …co mnie przeraża i na przykład bardzo często wykonuję zabieg w maseczce. Problemy z nadgarstkiem, to też choroba zawodowa groomerów.

- Artretyzm?

- Może być. Ale z dyskomfortów – to, o czym mówiłam, przeciążenia kręgosłupa. Dlatego staram się często zmieniać pozycję, dość sporo klęczę przed psami – śmieje się – Dlatego też dobre krzesło w gabinecie jest ważne. Staram się uczyć trymowania drugą ręką, żeby odciążyć nadgarstek. Przy trymowaniu dłoń jest bardzo obciążona. Z dyskomfortów jeszcze, to co mi przeszkadza, to włosy w oczach. Starałam się używać okularów, ale za szybko zaparowują. I niestety, te włosy ciężko wyciągnąć. Zdarza się, że kiedy wracam z salonu w Iwkowej (prowadzę dwa salony: jeden w domu, do drugiego dojeżdżam), muszę nagle zatrzymać samochód i wydłubać jeszcze tę sierść, bo wciąż podchodzi do oczu nie dając mi prowadzić. No i mimo fartuchów sierść włazi pod ubranie i drapie, swędzi.

- Dotarłeś do celu – skwitowała nawigacja.

Zdjęcia za: Skylos PIEScidełko

Aby wyświetlić komentarze potrzebujemy użyć ciasteczek
Aby strona działała poprawnie, wykorzystujemy pliki cookies. Umożliwia nam to korzystanie z narzędzi marketingowych i analitycznych. Kliknij „akceptuję”, jeżeli zgadzasz się z naszą polityką cookies .