„Są tam łąki i wzgórza, na których wszyscy nasi mali przyjaciele mogą bawić się i biegać razem.”

To nie jest łatwe. Ani myślenie o tym, ani pisanie. Ale zdarza się to w życiu każdego posiadacza zwierzęcia. Każdy z nas przeżywa to na swój sposób, jedni dają to po sobie poznać, inni starają się być twardzi, ale porusza to każdego. Pożegnania nigdy nie są łatwe.

Każdy z nas chociaż raz zastanawiał się, co spotyka naszych pupili po tamtej stronie. Co się z nimi dzieje. Przywykliśmy mówić, że „poszedł za Tęczowy Most” i poczeka na nas, jak zawsze czekał.

Skąd jednak wziął się ów ‘Tęczowy Most’?

Na dalekiej Północy

Germańskie ludy na północy naszego kontynentu wierzyły w to, że do Asgardu, krainy bogów, prowadzi płonący, tęczowy most zwany Bifröstem. Most ten był jak tęcza – chwiejny, efemeryczny, ale i zachwycający barwami. Bogowie przemierzali go codziennie, by naradzać się pod drzewem Ygdrassil. Most ten zawalił się jednak pod ciężarem ludzi i gigantów, którzy nim podążali.

Ta wizja, bardzo plastyczna, okazała się być wskrzeszona wiele wieków po erze Wikingów.

Ze Skandynawii do Internetu

W latach osiemdziesiątych pojawił się angielski tekst anonimowego autora, który złapał za serce wielu posiadaczy zwierząt tym, jak łatwo i bajecznie pomaga poradzić sobie z utratą przyjaciela. Tekst ten zaczął być przekazywany, przepisywany, przedrukowywany, tłumaczony na wciąż nowe języki. Oto jego treść:

Kiedy zwierzę umiera, a zostawiło na ziemi kogoś bardzo bliskiego, udaje się na Tęczowy Most. Są tam łąki i wzgórza, na których wszyscy nasi mali przyjaciele mogą bawić się i biegać razem. Jest mnóstwo jedzenia i wody i słońca, a nasi przyjaciele żyją w cieple i wygodzie. Wszystkie zwierzęta, które były chore i stare powracają do czasów młodości i nabierają sił; te które były ranne lub okaleczone są znów całe i silne - wyglądają tak jak wspominamy je w naszych snach o czasach i dniach, które przeminęły. Zwierzęta są szczęśliwe i zadowolone z wyjątkiem jednej małej rzeczy. Pozostawiły kogoś bliskiego, kogoś kto był dla nich wyjątkowy, a obecnie jest daleko za nimi. Zwierzęta biegają i bawią się razem, lecz przychodzi taki dzień, gdy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal. Jasne oczy są skupione, a spragnione ciało drży. Nagle zaczyna się odrywać od grupy, pędząc ponad zieloną trawą, a jego nogi poruszają się wciąż szybciej i szybciej. To ty zostałeś dostrzeżony, a kiedy ty i twój najlepszy przyjaciel wreszcie się spotkacie już nigdy się nie rozłączycie. Deszcz szczęśliwych pocałunków spadnie na twoją twarz, twoje ręce znów będą pieścić ukochany łeb, a ty znów spojrzysz w ufne oczy swego przyjaciela. Na długo opuścił twe życie, ale nigdy nie opuścił twego serca. A potem przekraczacie Tęczowy Most razem…

W 1993 roku tekst ten trafił do Internetu, gdzie wymieniały się nim osoby, które potrzebowały ujścia dla swoich uczuć po utracie kogoś tak ważnego, jak towarzysz życia.

Kot anioł, z tęczowym skrzydłem


Masowo zaczęły powstawać kolejne teksty, wiersze i grafiki o przekraczaniu Tęczowego Mostu. Koncept ten stał się popularnym na całym świecie eufemizmem, który dziś traktujemy, jakby był zawsze. Ale jak zatem było kiedyś? Jak radziliśmy sobie, zanim nasi pupile wyruszali w tę tęczową trasę?

Z królewską czcią

„Nie dla psa kiełbasa” mawiamy, ale to dla nich, jak i dla innych czworonogów były złoto, ulubione zabawki i honorowe miejsce koło opiekunki/opiekuna.

Już w cypryjskim grobie sprzed 9,5 tys. lat możemy znaleźć kota pochowanego razem z człowiekiem, jak równych sobie. W tym neolitycznym grobowcu oprócz szczątków kota i jego opiekuna znajdowały się przeróżne bibeloty i ozdoby, niewykluczone, że wśród nich kocie zabawki z epoki kamienia łupanego. Znaczy to, że od samego początku związków kota z człowiekiem, zwierzęta te były nie tylko transportowane jako naturalne myszołówki, ale też jako towarzysze, z którymi ludzie nie chcieli się rozstawać w podróży ani na wyspę, ani na drugą stronę (Choć kwestia faktycznego udomowienia kota w tak wczesnym okresie pozostaje wciąż nierozstrzygnięta).

Szkielet kota leżącego obok człowieka, Cypr, 9,5 tysiąca lat temu

(Szkielet kota leżącego obok człowieka, Cypr, 9,5 tysiąca lat tem.)u


W starożytnym Egipcie, 3-4 tysiące lat temu psy, koty, czy też ptaki (Ibisy były dość popularnymi zwierzętami domowymi w Dolinie Nilu) były mumifikowane tak, jak ludzie, a co bogatsi wystawiali swoim czworonogom i skrzydlakom komory grobowe załadowane ozdobami i zabawkami.

Figura kota, starożytny egipt


Zmumifikowany ptak, starożytny Egipt

(Zmumifikowany ptak, starożytny Egipt)


Jeszcze wcześniej, bo aż z 11 stulecia p.n.e. pochodzą pierwsze grobowce świadczące o rytualnym pochówku psowatych. Na stanowiskach archeologicznych związanych z mezolityczną kulturą natufijską wciąż natrafia się na kolejne miejsce wspólnego pochówku ludzi z tej wczesnej pasterskiej kultury oraz ich… psów? wilków? No właśnie, od samego początku ludzie bardzo przywiązywali się do swoich czworonogów i w żaden sposób im się nie dziwię.

W nadbajkalskich rejonach Syberii pełno jest przykładów zwierząt chowanych razem z ludźmi, a w jednym z takich miejsc pochówku odnaleziono nawet cielęcą czaszkę, bardzo prawdopodobne, że złożoną psu w ofierze żałobnej (!).

W Europie, nad Renem, też mnóstwo jest specjalnych, rytualnych miejsc pochówku psów i koni, jako pełnoprawnych towarzyszy człowieka, pracujących dla człowieka, ale też – ewidentnie – będących po prostu towarzyszami życia.

Celtyckie konie pochowane po bitwie nieopodal mogiły żołnierzy

(Celtyckie konie pochowane po bitwie nieopodal mogiły żołnierzy)


I takich przykładów, że człowiek wszystkich wieków i kultur mocno przeżywał rozłąkę ze swoimi podopiecznymi można mnożyć i mnożyć. A jak dzisiaj wyprawiamy ich na Tęczowy Most?

Cmentarze i grzebiska

Dzisiaj tak samo chcemy uczcić pamięć tych, którzy towarzyszyli nam przez życie, czy to ludzi, czy zwierząt. Każdy z nas potrafi wymienić pomniki bohaterskich zwierzaków, zapamiętanych przez historię, czy tytuły filmów o zwierzęcych sławach. Ale co z tymi pupilami, które były prostymi domownikami? Czy nie zasługują na pamiątkę?

Każdy z nas przeżywa to inaczej, jak wspomniałem na początku, jednak każdy z nas odczuwa smutek i pustkę. Nigdy nie było mi łatwo kopać dół dla zwierzaka, którego towarzystwo dało mi wiele radości.

Stąd też całkiem popularne są dziś na świecie cmentarze dla zwierząt, czy grzebowiska (dla tych większych zwierząt). Bo przecież to był członek rodziny, zasłużył na to. Tym bardziej zwyczajnie przykro mi było, wyszukując materiałów na ten artykuł, czytać komentarze typu ‘Ludziom się już w głowach poprzewracało’, ‘O ale świry, kanarka może niech pochowają’, zamiast okazać trochę szacunku.

Co na to prawo? Prawo UE, ze względów sanitarnych, nakazuje kremację zwłok zwierzęcych. Polskie prawo stanowi, jak czytamy w materiale wydanym przez UM Szczecin (wciąż aktualne):

  • Obecnie brak autonomicznych regulacji w sposób ogólny przewidujących możliwość grzebania zwierząt, które następuje według zasad ogólnych poprzez wydanie zezwolenia w drodze decyzji administracyjnej, za zgodą Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.
  • Z punktu widzenia polskich przepisów sanitarno-weterynaryjnych cmentarz dla zwierząt jest szczególnym rodzajem składowiska odpadów, nad którym nadzór jest w gestii organów Inspekcji Ochrony Środowiska.
  • Organem właściwym w zakresie nadzoru nad działalnością polegającą na usuwaniu ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego (w tym padłych zwierząt domowych) jest Powiatowy Lekarz Weterynarii.
  • Rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie przedsięwzięć znacząco oddziaływujących na środowisko: grzebowiska zwłok zwierzęcych są przedsięwzięciami mogącymi potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko

Mamy w Polsce kilkanaście takich cmentarzy. To często jedyne legalne wyjście, jako iż polskie prawo stanowi jasno, że zabrania się „przechowywania urny z prochami w domu, pochówku na prywatnej działce czy rozsypania prochów w dowolnym miejscu.” Mamy też mnóstwo miejsca w cyberprzestrzeni, aby i tam napisać słów kilka wspomnień o naszych podopiecznych. Mamy specjalne półki, na których możemy postawić zdjęcie naszego przyjaciela, który udał się za Tęczowy Most.

Zasłużył na to.


Źródła:

  • Balcerak, Hanna, Bednarczyk, Krzysztof, Boruta, Jacek - „Procedura utylizacji (unieszkodliwiania) padłych lub zabitych zwierząt rejonie ogniska choroby zakaźnej…”, Główny Inspektorat Weterynarii, Warszawa 2016
  • Buhrs, Elfi - «Oude metgezellen, nobele rossen», Lejda, 2013 [ARCH 1044WY – 1] Ikram, Salima - « Le meilleur ami de l'homme pour l'éternité : Les enterrements de chiens et d'humains dans l'Égypte ancienne » [w:] « Anthropozoologica », t. 48, wyd. 2, s. 299-307, Paryż 2013
  • Losey, Robert J. et al. - “Burying Dogs in Ancient Cis-Baikal, Siberia…” [w:] “Plos One”, t. 8, wyd. 5, Internet 2013
  • Strehlau, Hannah - “Animals in burial contexts”, Institutionen för arkeologi och antik historia från Uppsala Universitet , Uppsala 2018
  • Tchernov, Eitan, Valla François - “Two New Dogs, and Other Natufian Dogs, from the Southern Levant” [w:] “Journal of Archaeological Science” t. 24 wyd. 1, s. 65-95, wyd. Elsevier, Amsterdam 1997
  • „Grzebowisko dla zwierząt domowych”, Urząd Miasta Szczecin, Szczecin 2012
  • Pies.com
  • Katzeninfo.com
  • National Geographic
  • Sensitiveheart.estranky.cz
  • Natemat.pl
  • Biznes.gov.pl
  • Igimag.pl
  • Metro Warszawa

CiekawostkiHistoria
Aby wyświetlić komentarze potrzebujemy użyć ciasteczek
Aby strona działała poprawnie, wykorzystujemy pliki cookies. Umożliwia nam to korzystanie z narzędzi marketingowych i analitycznych. Kliknij “akceptuję”, jeżeli zgadzasz się z naszą polityką cookies .