Dogtrekking - spacer z psem, czy może coś więcej?

I tak, i nie. Dogtrekking (w skrócie DT) można pokrótce opisać jako bieg z psami, zaliczając kolejne punkty kontrolne, ale to za mało, aby oddać ducha tej dyscypliny. Dla mnie to jeden z najlepszych sposobów na spędzanie czasu i zawsze polecam go innym.

A pisząc konkretniej - dogtrekking polega na pokonywaniu wraz z naszym psem konkretnej, kilku- do kilkudziesięciokilometrowej trasy na łonie natury. Pies musi być podpięty specjalną linką, mieć na sobie specjalne szelki, a my specjalny pas biodrowy. To odróżnia dogtrekking od zwykłego spaceru - teraz możemy skupić się w pełni na trasie i swobodnie dostosowywać nasze tempo. W przypadku zawodów dochodzi zaliczanie wspomnianych wcześniej punktów kontrolnych - organizatorzy wydają nam mapę, a my musimy wykazać się umiejętnością orientacji w terenie. Mamy kilka poziomów trudności - od kilkukilometrowych tras po w miarę łatwym terenie, po trasy „mid” oraz „long” (te mogą mieć nawet 40 km!), gdzie w drodze do punktów kontrolnych czekają na nas przeszkody w ukształtowaniu terenu.

Sport ten można uprawiać tak indywidualnie, jak i całą rodziną. Chodzi przede wszystkim o zapewnienie zróżnicowanego wysiłku fizycznego, ale i umysłowego naszym pupilom. Zawiłość trasy czy dobór ścieżek, którymi dostaniemy się do punktów kontrolnych zależy tylko od nas, naszej oceny sił własnych oraz psa, a także naszej oceny poziomu trudności.

Satysfakcja na mecie jest ogromna - dla jednych z wygranej, dla innych z samego ukończenia całej trasy. Ty decydujesz, w jaki sposób podejdziesz do dogtrekkingu. Nic na siłę, to ma być przyjemność dla wszystkich. Piękne jest to, że każdy wybiera to, co mu najbardziej pasuje i tak naprawdę nie ma możliwości, żeby ktoś nie połknął bakcyla. Dodatkową zachętą dla wielu jest fakt, że z reguły po zakończeniu zawodów organizowane jest np. ognisko ze śpiewami przy akompaniamencie gitary, czy wspólna biesiada pełna opowieści z całego dnia i przyjacielskiej atmosfery.

Zwykle w trakcie zawodów uczestnikom zapewniony jest też bufet. Organizatorzy powinni też zapewnić odpowiednią opiekę medyczną i weterynaryjną.

Wyznaczanie trasy

W tej dyscyplinie, oprócz wyników, liczy się przede wszystkim miłe spędzenie swojego czasu, toteż trasy przebiegają w ciekawych miejscach. Organizatorzy powinni zadbać o to, aby teren, na którym rozgrywają się zawody, był zróżnicowany, potrafił czasem „zaskoczyć”, wymagał od uczestnika wysiłku tak fizycznego, jak i umysłowego. Punkty kontrolne nie powinny być widoczne z daleka, uczestnik musi wykazać się orientacją w terenie oraz umiejętnością czytania mapy.

Na trasie powinny znajdować się podwyższenia, te stromsze i te trochę mniej; warto, aby teren dookoła też był zróżnicowany - trochę lasu, trochę łąki, trochę spaceru wzdłuż strumyka… Organizatorzy spędzają dużo czasu na wybór takiej lokalizacji, która zapewni jak najwięcej wrażeń i niespodzianek. Muszą też wcześniej taką trasę przetestować.

Oczywiście trasy, nawet w ramach tych samych zawodów, różnią się od siebie w zależności od stopnia trudności. Na trasach „mini” teren do pokonania będzie łagodniejszy, a sama trasa krótsza. Trasa „midi” (która jest już wliczana do Pucharu Polski) jest już trudniejsza, a na pewno dłuższa. Wymaga od nas dużo lepszej orientacji w terenie, bo punkty kontrolne będą trudniejsze do znalezienia. Trasy „long” są dla najtwardszych - to te najdłuższe i najbardziej wymagające. Tu często znajdziemy trudniejsze do pokonania przeszkody wynikające z ukształtowania terenu, punkty kontrolne są trudniejsze do znalezienia, no i zróżnicowanie terenu jest dużo większe.

Przygotowanie psa

Jeśli chodzi o psa, to moim zdaniem musi mieć ukończony pierwszy rok. Ze względu na jego rozwój fizyczny i psychiczny uważam, że to bardzo rozsądne… Pies musi też być sprawny fizycznie - jeśli ma jakiekolwiek przeciwwskazania do wytężonego wysiłku, to niestety, ale musimy sobie start w zawodach odpuścić. Dwa aspekty, które należy rozważyć to: predyspozycje fizyczne i charakter/usposobienie. Nie ma reguły, który pies połknie bakcyla, który będzie najlepszy, któremu się to spodoba. Moje psiaki są na to najlepszym przykładem, ale o tym później.
Tak jak człowiek, każdy pies jest inny i na pierwsze zawody trzeba go odpowiednio przygotować. Najlepiej zacząć od krótkiej trasy „na spokojnie”, aby zobaczyć, jak się zachowuje w stosunku do innych psów, ludzi, otoczenia. Trzeba obserwować jego reakcje na starcie oraz podczas zawodów, zwracać uwagę, czy nasz zwierzak jest agresywny, zestresowany, bojaźliwy lub nadmiernie podekscytowany. Jeden pies od razu polubi taką zabawę, inny potrzebuje czasu na aklimatyzację, a jeszcze inny po prostu woli poleżeć na kanapie. Niezależnie od wszystkiego - polecam spróbować i nie poddawać się po pierwszej porażce.

Podczas zawodów trzeba koniecznie zapewnić psu wodę do picia (jest to obowiązkowy element wyposażenia, wymieniany w regulaminach zawodów) tak, aby podczas spaceru lub biegu miał możliwość ugasić pragnienie i się nawodnić. Czasami wystarczą kałuże po drodze, ale zwłaszcza w lecie, kiedy jest bardzo ciepło, trzeba zwracać na to szczególną uwagę. Jeśli chodzi o spożywanie jedzenia na trasie, osobiście nie polecam karmić psa. W skrajnych przypadkach może to doprowadzić do poważnych problemów z jelitami. Również bezpośrednio przed startem nie powinno się karmić pupila, przyjmując, iż ostatni posiłek powinien odbyć się min. 2-3 godziny przed startem w zawodach DT.

Jak zatem my się przygotowujemy?

Trenować, być aktywnym, dbać o swoje zdrowie. To podstawa. Dogtrekking może być dobrym początkiem takich treningów, jednak do pierwszego startu przydałoby się, abyśmy już mieli jakąś kondycję - aby nie nabawić się problemów po przeciążeniu naszego organizmu. Musimy się dobrze rozgrzać, zjeść solidne śniadanie (ale nie polecam robić tego tuż przed startem), oraz upewnić się, że jesteśmy zdrowi i nie zasłabniemy na trasie.

Warto jest trochę poczytać o miejscu, w którym odbywają się zawody, jak ukształtowany jest teren; trzeba też koniecznie sprawdzić prognozę pogody. To pozwoli nam lepiej przygotować nasz ekwipunek, oraz dopasować nasz ubiór do warunków na trasie. Pas biodrowy oraz plecak muszą być wygodne, dobrze dopasowane, nie mogą nas ocierać, nie mogą uwierać, zapakujmy tylko niezbędne rzeczy, jak mapa, latarka, telefon, podstawowa apteczka - nasz plecak nie powinien być za ciężki. Obowiązkowo weźmy ze sobą wodę - przy każdym wysiłku fizycznym ważne jest, aby pozostawać dobrze nawodnionym.

Czy coś jeszcze? Zapakujmy też dobry humor, przyda się na trasie.

Dobrze, dobrze, ale kto i kiedy może startować?

W zasadzie nie ma dolnej granicy, wyznaczającej kiedy można rozpocząć uprawianie DT. Powinniśmy natomiast sami ocenić własne umiejętności i kondycję, aby mierzyć siły na zamiary. W zawodach z powodzeniem startują też osoby niepełnosprawne, tak dzieci, jak i dorośli, czy nawet psy.

Podobnie rzecz ma się z psami - wszyscy chyba znamy swoje zwierzaki na tyle dobrze, aby ocenić ich zdolności i wytrzymałość. Nie weźmiemy na dogtrekking psa, który ma problemy ze stawami uniemożliwiające mu dłuższe spacery. Nie będziemy też zmuszać małego psa, aby całą drogę dorównywał kroku rosłym brytanom.

Co do startu w oficjalnych zawodach - również nic prostszego: Musimy zgłosić chęć udziału u organizatorów, podać wymagane dane i już - dostajemy wszystkie niezbędne informacje, mapę, numer startowy, a nieraz i gadżety od sponsorów.

Spróbować może zatem każdy, a zacząć warto już od najmłodszych lat - wszak czym skorupka nasiąknie za młodu…

I co nam to da?

Czas spędzony wspólnie z naszym czworonogiem na takich zawodach pozwala lepiej się poznać w warunkach innych niż domowe, pozwala nam na budowanie lub rozwijanie relacji między nami, w końcu pozwala na uwolnienie endorfin po wspólnym wysiłku na świeżym powietrzu. Pies na pewno rozwija się behawioralnie poprzez kontakt z innymi psami, innym otoczeniem, innymi ludźmi. Pomagamy sobie i jemu utrzymywać się w dobrej kondycji fizycznej. No i mamy okazję zwiedzać nowe miejsca, które być może zauroczą nas tak, że będziemy do nich wracać. Osobiście nie znam minusów uczestnictwa w DT niezależnie od stopnia wtajemniczenia.

A jak się zaczęła moja przygoda?

Moja przygoda z Dogtrekkingiem zaczęła się około 8-9 lat temu, kiedy moje psiaki miały po 7-8 lat. Mam dwa kundelki, zupełnie różne od siebie: mały, czarny Bryś i Diuna w typie wilczura. Uprawianie dogtrekkingu był dla nas naturalnym etapem - uwielbiam góry i naturę, więc dużo chodziłam z nimi na różne wędrówki i powoli zaczynałam już biegać ultramaratony. Kolega, którego poznałam na biegach „ludzkich”, gdzie czasem zabierałam moje psy, powiedział mi o istnieniu takiej dyscypliny. Zakochałam się od pierwszej przebieżki i tak zostało. Równolegle zaczęłam uprawiać biegi na orientację i rajdy przygodowe – czyli dyscypliny, w których właśnie biega się/jeździ się na rowerze z mapą i szuka punktów kontrolnych. Startowałam z powodzeniem w DT nieprzerwanie przez 6-7 lat, zarówno w kraju jak i za granicą, zdobywając tytuł Mistrzyni Europy, kilkakrotnie tytuł Mistrzyni Polski i kilkadziesiąt złotych medali. Startowałam głównie z  Brysiem – właśnie tym niepozornym, acz niesamowicie uzdolnionym, walecznym i lubiącym biegać zwierzakiem. Oba przebiegły setki, a pewnie i tysiące kilometrów zarówno na zawodach psich, ludzkich, jak  i na naszych prywatnych wyjazdach w góry. Spędzam z nimi czas bardzo aktywnie również na nartach - na  biegówkach i skiturach. Z racji ich wieku (w tym roku skończyły po 16 lat) od 2018 roku ograniczamy ilość zawodów i kilometrów, ale psy nadal są aktywne i bardzo sprawne jak na swój wiek. Truchtamy jeszcze po kilka kilometrów dziennie, aby utrzymać formę. W nagrodę za ich osiągnięcia od 2 lat zabieram je na wycieczki rowerowe w przyczepce dla dzieci. To pozwala mi na spędzanie z nimi czasu na świeżym powietrzu i jednocześnie odbycie treningu. Wybiegały w życiu więcej kilometrów niż niejeden człowiek, zwiedziły więcej miejsc niż przeciętny Kowalski, więc należy im się zasłużona emerytura i moja dozgonna miłość.

Jesteście ciekawi, jak to jest? Nie zwlekajcie i gdy tylko nadarzy się okazja, wystartujcie w zawodach DT. Może stanie się on również Waszą pasją?

Aby wyświetlić komentarze potrzebujemy użyć ciasteczek
Aby strona działała poprawnie, wykorzystujemy pliki cookies. Umożliwia nam to korzystanie z narzędzi marketingowych i analitycznych. Kliknij “akceptuję”, jeżeli zgadzasz się z naszą polityką cookies .