Dzisiaj obchodzimy całkiem ciekawy dzień, który jest świetnym pretekstem do poruszenia pewnego tematu.

22 sierpnia jest dniem zabierania kota do lekarza. Postanowiliśmy porozmawiać z lekarzem weterynarii na temat profilaktyki, aby dowiedzieć się czy jest już powszechna i czy ludzie odwiedzają lekarza nie tylko wtedy, gdy coś się dzieje.

O odpowiedzi na nasze pytania poprosiliśmy Magdę Firlej-Oliwę - absolwentkę nie tylko weterynarii ale i hodowli zwierząt, której zamiłowaniem jest leczenie małych zwierząt i radiologia weterynaryjna, a większość pacjentów stanowią koty. Magdę możecie już kojarzyć, prowadzi profil z ogromną dawką merytorycznej wiedzy na Instagramie, @weterynarz.tez.czlowiek, na który serdecznie Was zapraszamy!



Teraz przejdźmy do rozmowy!

Jesteś lekarzem od wielu lat, z iloma kotami mogłaś mieć już do czynienia?
Moimi pacjentami w ok. 75% są koty właśnie. Nigdy nie liczyłam, ale na pewno było ich sporo.

Dziś mamy dzień zabierania kociaka do lekarza, dużo ludzi dba w dzisiejszych czasach o profilaktykę?
Niestety wciąż za mało. Widać bardzo pozytywny trend, czyli coraz więcej kotów trafia do nas we wcześniejszej niż kiedyś fazie choroby, niemniej na wizyty profilaktyczne decyduje się wciąż niewielu opiekunów. Dużo łatwiej jednak jest mi, mimo wszystko, namówić na profilaktyczne badania, jak już trafią do gabinetu z jakiegokolwiek powodu – np. na przycięcie pazurów. Mam wrażenie, że brak jest w naszym społeczeństwie świadomości, że kotom tak jak i ludziom powinno się robić takie badania. Chociaż, w sumie, nie ma się co dziwić skoro wciąż niewielu ludzi decyduje się na taką profilaktykę u siebie.

Jak często powinno się odwiedzać lekarza profilaktycznie i co taka wizyta powinna zawierać? Jakieś konkretne badania?
Aktualny kalendarz szczepień wg WSAVA przewiduje możliwość podawania dawek przypominających nawet co 3 lata, a to jest zdecydowanie za rzadko jak na wizyty profilaktyczne. Ja moim klientom staram się zalecać wizytę co roku u kociaków dorosłych i zdrowych (nie wykazujących żadnych objawów klinicznych). U kotów starszych (seniorów) i bezobjawowych przynajmniej raz na 6 miesięcy. W przypadku kotów chorujących przewlekle częstość wizyt powinien indywidualnie ustalać lekarz prowadzący danego kota.

Idealny pakiet badań profilaktycznych u kota to badania krwi oraz badanie moczu, które u kotów jest szczególnie istotne. Najlepiej byłoby wykonywać również echo serca i badanie USG jamy brzusznej, choć na te badania ciężej jest namówić niektórych opiekunów.


Często zdarza się, że trafiają do Ciebie pacjenci typu “wczoraj się mu to zrobiło!”?
Na szczęście nie! Czasem zdarzają się króliki, ze względu na fakt, iż przychodnia w której pracuję współpracuje z jedną z króliczych fundacji. To chyba jeden z największych koszmarów lekarza weterynarii bo klient przynoszący takiego pacjenta najczęściej jest trudny we współpracy. Na szczęście, jak już wspomniałam, takie historie w moim gabinecie zdarzają się rzadko.

Potrafisz wtedy zachować zimną krew?
Skupiam się na pacjencie i na tym jak mu pomóc. Nawet jeśli dokonuję oceny takiego opiekuna robię to w swojej głowie, bo im bardziej dam mu do zrozumienia, że jest winny zaniedbaniu tym mniej będzie chciał ze mną współpracować. Ani moja złość, ani czynione właścicielowi wyrzuty nie cofną czasu, a tylko to byłoby dla mojego pacjenta lepsze niż aktualne skupienie się na jego problemach.

Ostatnio sporo słyszeliśmy o pumie… a do Ciebie jaki “najdziwniejszy” kotowaty zwierz trafił?
Nie przyjmowałam nigdy żadnych innych kotowatych poza kotami domowymi, dlatego nie musiałam nigdy się zastanawiać nad legalnością posiadania takiego zwierzęcia. Podejrzewam jednak, że jak już historia Pumy (i nie tylko) nam udowodniła, w Polsce każde prawo da się obejść. Prawda jest taka, że „zwykłe domowe mruczki” również potrafią solidnie podnieść adrenalinę. Mam pod opieką jedną taką pacjentkę, którą opiekunka przywiozła z UK. Pewnego dnia postanowiliśmy wykonać kotce badanie profilaktyczne krwi. Kicia okazała się tak charakterna, że ani ja ani nikt inny w przychodni, włącznie z właścicielką, nie zdołał wyciągnąć jej z transportera. Wszyscy zostaliśmy pogryzieni i podrapani. Jedyną szansą było badanie w sedacji (farmakologicznym uspokojeniu). Tylko jak tu zrobić takiemu kotu zastrzyk? Robiliśmy kilka podejść do tej wizyty i okazało się, że jedyną opcją dla nas jest zafoliowanie transportera i lekkie uspokojenie gazem anestetycznym. Potem już poszło sprawnie. Ten kot to było kilka kilogramów chodzącej agresji, mimo zapewnień opiekunki, że w domu jest to najukochańszy kot. Owszem, była adrenalina.

Co jest najtrudniejsze w leczeniu kotów?
Koty są mistrzami w ukrywaniu swoich dolegliwości i bólu. Często potrafią go maskować nawet podczas badania klinicznego, gdzie lekarz przecież dotyka miejsc objętych bólem. W weterynarii funkcjonuje nawet takie powiedzenie „Koty to kosmici”. Potrafią spaść z kilku pięter i udawać, że nic się nie wydarzyło. Patrzysz na wydruk badań i zastanawiasz się jakim cudem ten kot jeszcze żyje, podczas gdy w klatce ten sam pacjent nonszalancko rzuca Ci ciekawe spojrzenia.

Jaka jest najbardziej niezwykła historia, związana z kotami oczywiście, z całej Twojej kariery?
Wraz z kolegą diagnozowaliśmy kiedyś kota, który miał objawy związane z przewodem pokarmowym. Badanie USG, które wykonałam wykazało podejrzenie ciała obcego w dwunastnicy. Przeprowadziliśmy zabieg chirurgiczny wyciągając z kota kawałek paska od zegarka. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że kot zjadł ten pasek pół roku wcześniej i cały ten czas żył bez jakichkolwiek objawów klinicznych! (lub dobrze je maskował).

Na co powinno się zwracać największą uwagę - jakie choroby najczęściej dotykają koty?
U kotów narządami szczególnie wrażliwymi są nerki. Znaczna część kotów choruje na przewlekłą chorobę nerek. Często również występują problemy z pęcherzem moczowym. Dlatego właśnie wcześniej wspomniane przeze mnie badanie moczu jest tak istotne. Jest tanie, szybkie i proste w wykonaniu, a może wykazać wiele nieprawidłowości już na wczesnym etapie choroby.

Są jakieś choroby często ujawniane zbyt późno, które można było wykryć robiąc badania profilaktyczne, ale nie dające objawów zewnętrznych?
Spora część opiekunów wciąż nie decyduje się na wykonanie testów w kierunku wirusa białaczki kotów (FeLV) i wirusowego niedoboru odporności kotów (FIV) gdyż „przecież kot jest młody i zdrowy.” Często również pada argument, że zwierzę jest „z dobrej hodowli”. Wykazanie nosicielstwa u kota nie jest równoznaczne z chorobą ale pomaga zarówno lekarzowi jak i opiekunowi świadomie dbać o takie zwierzę i minimalizować ryzyko wystąpienia pełnoobjawowej choroby.

Koty to całkiem gibkie stworzenia, które dość łatwo mogą zranić człowieka, szczególnie jak chce się im wbić np. igłę… Często miewasz z tym problemy?
Tylko niewielki procent kotów wykazuje w moim gabinecie agresję nie do okiełznania. Zazwyczaj większość jest w miarę neutralna albo tak wystraszona, że zastygają w bezruchu co daje mi trochę czasu na wykonanie niezbędnych procedur, jak badania czy podanie leków. Z pacjentami mniej chętnie współpracującymi można postąpić w różny sposób, metoda dobierana jest za każdym razem do konkretnego pacjenta i konkretnej procedury. Zawsze tak, aby nie potęgować stresu zwierzęcia.


Z czego to wynika? Ludzie nie przyzwyczajają kotów do wizyt u lekarza?
Zupełnie nie przyzwyczajają. Jest nawet pewna grupa ludzi, którzy uważają że dla kota jest to na tyle silny stres, że odwołują wizyty w przypadkach, które wymagają naprawdę pilnej interwencji lekarskiej.

Jakbyś określiła właścicieli kotów? Czym różnią się od posiadaczy np. psów lub koni? Z kim pracuje Ci się zwykle lepiej?
Ja raczej opiekunów dzielę nie ze względu na gatunek zwierzęcia które mają w domu, a na poziom ich świadomości odnośnie potrzeb tegoż zwierzęcia. Bardzo cieszy mnie fakt, że posiadanie zwierzęcia w Polsce zaczyna dla niektórych być pasją, a nie tradycją przenoszoną z pokolenia na pokolenie, gdyż to zazwyczaj kończy się historiami typu „kot mojej mamy całe życie był zdrowy, nigdy nie chorował i dożył 18 lat, więc po co ja mam odwiedzać lekarza ze swoim mruczkiem”. Gdy pytam takich klientów, kiedy ostatni raz byli z kotem u lekarza w celu odbycia wizyty profilaktycznej, najczęściej pada hasło: “nigdy, bo nie było po co. Do tej pory czuł się przecież dobrze.”

Jak poprawnie przygotować kota, od najmłodszych lat, do tego, by czuł się lepiej podczas wizyt weterynaryjnych?
Nie wiem czy kota da się przyzwyczaić do wizyt lekarskich, natomiast na pewno, ze względu na jego dobro, nie można od nich odstępować. Bardzo ważne, gdy pacjent znajdzie się w gabinecie, jest to jak się tego pacjenta potraktuje. Szarpanie się z kotem i wyciąganie go na siłę z transportera nigdy nie jest dobrym pomysłem. Tak samo stres i ogromne emocje opiekuna również nie są pomocne. W Polsce coraz więcej przychodni otrzymuje status przychodni przyjaznej kotom. Aby oficjalnie otrzymać taki status należy wprowadzić szereg zmian zarówno w postępowaniu personelu jak i w rozmieszczeniu pomieszczeń samej przychodni tak, aby wszystkie te czynniki niwelowały stres kota podczas wizyty do najmniejszego możliwego poziomu.

Jakaś ostatnia porada dla kociarzy?
Nigdy nie traktujcie swojego kota jak małego psa i nie pozwólcie, aby robili to inni. Uczcie się języka kotów, czytajcie o ich potrzebach. Wielu historii bez happy endu możnaby uniknąć przy odrobinie zaangażowania w poznawanie swojego zwierzęcia.

Czytajcie dużo o kotach, edukujcie się i szkolcie. Bycie opiekunem zwierzęcia wiąże się z taką samą odpowiedzialnością jak bycie rodzicem.


Aby wyświetlić komentarze potrzebujemy użyć ciasteczek
Aby strona działała poprawnie, wykorzystujemy pliki cookies. Umożliwia nam to korzystanie z narzędzi marketingowych i analitycznych. Kliknij “akceptuję”, jeżeli zgadzasz się z naszą polityką cookies .