Czarne koty – fakty, mity i dlaczego przebiegają nam drogę

Co łączy „Odyseję" Homera, egipski panteon, serial „Sabrina", rodzinę Simpsonów, dzieła Bułhakowa, Kaliber 44 i autora artykułu? Wszędzie pod nogami biegał czarny kot! Czarny kot, który na Wikipedii ma osobny artykuł, o którym to konkretnie kocie napisano wiele książek, o którym powstało wiele piosenek, który był kanwą dla wielu fikcyjnych postaci. Dlaczego akurat koty o czarnym umaszczeniu doczekały się takiego uznania kulturowego, a nie np. koty bure, białe, czy szylkretowe?

Geny odpowiadające u kotów za czarne ubarwienie są genami dominującymi. Niemniej, spośród wszystkich ras uznawanych (TICA – 71 ras, CFA – 44, FIFe – 43) tylko u 22 czarne umaszczenie jest traktowane jako jedno z wzorcowych. Co więcej, nieraz można spotkać się z zarzutem, jakoby czarna sierść była domeną dachowców, a nie dumnych kotów rasowych. Ciężko stwierdzić, czy ma to jakiś związek z narosłymi przez lata przesądami, czy jest wyłącznie czystym przypadkiem.

Skoro doszliśmy do tematu przesądów – ręka w górę, kto zna jakieś. …I chyba każdy w swojej głowie łapkę podniósł. Oczywiście najbardziej znanym jest ten, że kiedy czarny kot przebiegnie nam drogę – czeka nas nieszczęście; przesąd ten doczekał się niezliczonych wersji, rozwinięć i przedstawień kulturowych. Jego źródło leży w utrzymywanym przez lata, zrodzonym gdzieś w czasach, kiedy Tristan pokochał Izoldę, a Chlodwig ochrzcił Franków wierzeniu, że stworzenia inteligentne o czarnym umaszczeniu to wysłannicy czortów, którzy pomagają wiedźmom i czarownicom rzucać złe uroki i czynić czarną magię. Oberwało się czarnym kotom, krukom, pająkom, czy… czarnym owcom. Szczególnie koty i kruki, jako stworzenia bystre, zwinne, drapieżne i zwyczajnie intrygujące, zaczęły być przedstawiane jako nie tylko pomocnicy, ale też czasem nauczyciele czarownic, ich czarną barwę wywodzono od piekielnych sadz, a co więcej – uważano, że czarownice potrafią się w czarne koty przemieniać. Stąd właśnie wziął się przesąd, że przebiegnięcie czarnego kota to zły omen – kiedy kot przystanie i na ciebie spojrzy (co koty nieraz czynią, oczywiście dla oceny swojej sytuacji), to czarownica rzuca na ciebie urok. Do tego sam symbolizm przecięcia drogi – jeszcze dwieście lat temu żywy był w Europie przesąd, że czarny kot nie tylko dosłownie przecina ci drogę, ale też zwiastuje rychłe ukrócenie życiowej drogi. Co więcej, uważano koty ogólnie, a czarne w szczególności za roznosicieli plag – szczególnie w okresie pandemii dżumy (dziś wiemy, że za wszystkim stały szczury i niskie standardy sanitarne). Do tego dołóżmy masę pomniejszych, nieraz zupełnie absurdalnych stereotypów, jak choćby wiara, że odgłosy czarnych kotek w rui to nawoływanie do nierządu… I może na tym zakończmy, już wiemy – czarny kot urósł do rangi złego omenu.

Ale i z tego wynikło kilka dla odmiany sympatycznych ciekawostek i przedstawień kulturowych – każdy z nas chyba potrafi wymienić na pęczki przykładów czarnych kotów, które były przyjaciółmi wiedźm w bajkach, które oglądaliśmy w dzieciństwie, mamy niezliczone piosenki o czarnym kocie traktujące. Czarny kot był też maskotką misji Apollo 13, która z powodzeniem wylądowała na Księżycu dnia… trzynastego, w piątek.

W Stanach Zjednoczonych Ameryki funkcjonuje stereotyp, że czarne koty są rzadziej adoptowane. O ile mogło tak być w przeszłości i wynikać właśnie z przesądów, o tyle organizacja ASPCA zapewnia, że to właśnie koty o ciemnym umaszczeniu są za oceanem adoptowane najchętniej. Niemniej warto wspomnieć, że w krajach anglosaskich normą jest zakaz wydawania czarnych kotów do adopcji w okresie Wigilii Dnia Wszystkich Świętych (Halloween), ponieważ w minionych dekadach nagminnie zdarzało się, że były brane ze schronisk i domów tymczasowych wyłącznie po to, aby być żywą dekoracją, po czym były masowo porzucane. Statystyki wskazują też, że w tym właśnie okresie żniwa zbierają pseudohodowle dysponujące czarnymi kociętami.

Są też jednak i pozytywne stereotypy. I są znacznie starsze od tych negatywnych. W starożytnym Egipcie, a więc miejscu, w którym najpewniej udomowiono kota nubijskiego, jeszcze w okresie predynastycznym czarne koty były uważane za szlachetne. Egipska bogini kobiecości, płodności i bezpieczeństwa – Bastet była przedstawiana właśnie jako czarna kotka. Feniccy żeglarze zabierali ze sobą na statki właśnie czarne koty, wierząc, że lepiej rozprawią się z gryzoniami przenoszącymi choroby i podjadającymi przewożone towary. W późniejszych latach Celtowie uważali czarne koty za przynoszące szczęście, a trzymanie w domostwie owego miało zabezpieczać dostatek przez cały rok. Po drugiej stronie globu zaskakująco podobne przesądy mieli Japończycy, którzy uważali, że napotkanie czarnego kota na swej drodze przyniesie spełnienie w miłości. Piraci z Karaibów natomiast uważali, że czarne koty łaszą się do ludzi, by przynieść im szczęście i dobre wiatry.

Od siebie, jako byłego kominiarza, dorzucę, że jest też stereotyp o tym, że koty, szczególnie te czarne, umorusane sadzą, to najlepsi przyjaciele kominiarzy. No cóż, koty i kominiarze lubią wysokie miejsca, z których można dobrze obserwować okolicę. Do tego na dachu łatwiej złapać ptaka, niż na zapiecku.

Jak zatem traktować czarne koty i czy w tych stereotypach jest ziarnko prawdy? Otóż czarne koty należy traktować jak wszystkie koty – ze zrozumieniem, czułością, opiekuńczością, karmić regularnie, bawić się z nimi i zmieniać żwirek w kuwecie. A jeśli z czarnym kotem są problemy, to nie kierujmy się stereotypami, tylko do specjalisty.

A, wracając do pytania w tytule – czarne koty przebiegają nam drogę, żeby znaleźć się po drugiej jej stronie. ;)

Aby wyświetlić komentarze potrzebujemy użyć ciasteczek
Aby strona działała poprawnie, wykorzystujemy pliki cookies. Umożliwia nam to korzystanie z narzędzi marketingowych i analitycznych. Kliknij “akceptuję”, jeżeli zgadzasz się z naszą polityką cookies .